Podbeskidzie Bielsko Biała zremisowało na własnym boisku z Ruchem Chorzów 0:0. Nowy trener gospodarzy, Leszek Ojrzyński, zaliczył średnio udany debiut.

Jedyne sytuacje warte uwagi były w pierwszej połowie. Bielszczanie strzelili bramkę, lecz sędzia nie uznał trafienia Telichowskiego, gdyż ten był na pozycji spalonej. W drugiej połowie na boisku nie działo się kompletnie nic i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Pierwsza groźna sytuacja była w 14. minucie. Po świetnej akcji Ruchu Chorzów Mateusz Kwiatkowski pogubił się w polu karnym i zdołał zagrozić bramce Zajaca. Chwilę później Piotr Malinowski przedryblował dwóch zawodników i oddał groźny strzał na bramkę. Na wyżyny swoich umiejętności musiał się wznieść Buchalik, który świetną interwencją zapobiegł utracie bramki. W 23. minucie Richard Zajac okazał się lepszy od Macieja Jankowskiego w sytuacji sam na sam. Minutę później Sloboda kapitalnym podaniem obsłużył Krzysztofa Chrapka, ale jego strzał minimalnie minął bramkę Ruchu. W 32. minucie potężne uderzenie Jankowskiego wylądowało na poprzeczce. Cztery minuty później gospodarze strzelili bramkę, jednak w momencie podania Telichowski był na pozycji spalonej, więc dalej było 0:0. Tuż przed końcem pierwszej połowy Malinowski popisał się ładnym podaniem do Chrapka, którzy świetnie uderzył na bramkę, ale kolejną wyśmienitą interwencję zaliczył Buchalik.

Dziesięć minut po wznowieniu gry Sokołowski ruszył prawą stroną i dograł w pole karne, lecz tam z piłką minął się Chrapek. Po dwudziestu minutach przestoju w końcu Starzyński zagroził bramce gospodarzy, ale jego strzał z rzutu wolnego minął bramkę. Wcześniej błąd popełnił Zajac, który wyjechał z piłką w rękach za pole karne. Do końca spotkania nie wydarzyło się nic istotnego i ostatecznie kluby podzieliły się punktami.











