Zawodnik Athleticu Bilbao doszedł już do siebie po urazie krocza. Bask zapewnia, że wszystko jest już dobrze, a jedyne, co mu przeszkadza, to żarty kolegów.
Przypomnijmy, że Bask nabawił się urazu podczas niedawnego meczu „Los Leones” z Saragossą. Javier Paredes w 60. minucie zaatakował Oscara nogą w krocze, co poskutkowało dość rozległymi ranami. O dziwo, de Marcos nic nie robił sobie z oczywistego bólu i dograł mecz do końca, będąc jednym z wyróżniających się zawodników. Po końcowym gwizdku zawodnik wsiadł do karetki i został odwieziony do szpitala, gdzie założono mu ponad 20 szwów.

– Żarty, których byłem dziś ofiarą, starczą mi na cały rok i jeszcze pół następnego, ale nic się nie stało – stwierdził de Marcos. – Rozmawiałem z Paredesem, przepraszał mnie. Powiedziałem mu, że wszystko jest dobrze, że to nic poważnego.
De Marcosa zapytano także o bardzo korzystną dla Athleticu drabinkę Pucharu Króla, która pozwala aż do finału unikać meczów z czołowymi drużynami ligi.
– Jesteśmy z Bilbao, dla nas klasa rywala nie ma znaczenia, zawsze gramy tak samo – zażartował Bask. – A tak poważnie, to jesteśmy zachwyceni takim obrotem spraw, chociaż ciągle pamiętamy, że musimy skupiać się tylko na kolejnych spotkaniach. Przecież Oviedo napsuło nam sporo krwi. Albacete niedawno wyeliminowało Atletico, to bardzo zmotywowana drużyna. Do awansu będziemy potrzebowali naprawdę dobrego spotkania – zakończył Oscar.











