Kiedy do Manchesteru City przyszedł Yaya Toure, wydawało się, iż Nigel De Jong straci miejsce w pierwszej jedenastce. Holender przyznał, że wraz z reprezentantem Wybrzeża Kości Słoniowej tworzą zgrany duet.

Gdy Nigel De Jong trafił na City of Manchester Stadium, z miejsca stał się kluczowym zawodnikiem swojej drużyny. Kiedy jednak do klubu dołączył Yaya Toure, wydawało się, że to właśnie były piłkarz Barcelony wygra rywalizację z Holendrem o miejsce w składzie. Roberto Mancini znalazł złoty środek w tej sytuacji – stworzył miejsce w podstawowej jedenastce dla obydwóch. De Jong gra na swojej nominalnej pozycji – defensywnego pomocnika, Toure zaś zajmuje miejsce na środku pomocy i jest odpowiedzialny za konstruowanie ataków.
– Yaya lepiej wypada, kiedy jest wystawiany jako środkowy pomocnik niż defensywny. Ma ofensywny zamysł. Myślę, że możemy być fantastycznymi partnerami w linii pomocy. To może być mocna formacja – przyznał wicemistrz świata. – Od zawsze byłem podstawowym zawodnikiem pierwszego zespołu i myślę, że nic w tej kwestii nie ulegnie zmianie – zakończył De Jong.











