Tempo rozwoju wychowanka Broni Radom zadziwia i imponuje. 18-latek nawiązał ostatnio do zakurzonego wyczynu Ernesta Wilimowskiego, kompletując hat–tricka w pierwszej połowie meczu z Ruchem Chorzów. W jaki sposób Dawid Drachal zawitał na boiska PKO Ekstraklasy? Czy ma szansę zaistnieć w składzie Rakowa na dłużej?
Boiskowe początki
Pierwsze piłkarskie kroki młody Dawid stawiał w rodzinnym Radomiu. W wieku dziewięciu lat Drachal pojawił się na treningu miejscowej Broni, której barwy przywdziewał przed laty także jego ojciec, Andrzej. Po upływie dwóch lat Dawid rozpoczął krótki epizod w Ajaksie Radom, zwieńczony finalnie powrotem do macierzystego zespołu. Drachal na szerokie wody wypłynął jednak dopiero w stołecznej Escoli Varsovii, którą jako junior zasilił w roku 2019.
Dobra postawa na boiskach Centralnej Ligi Juniorów zaowocowała finalnie powołaniem do reprezentacji Polski U-17, w której to Dawid zadebiutował w starciu z Norwegią (2:0). Marzenia o karierze profesjonalnego piłkarza urzeczywistniły się zaś we wrześniu minionego roku – po okresie testów Dawid Drachal podpisał kontrakt z występującą na poziomie ekstraklasy Miedzią Legnica.
To o tyle zaskakujące, iż jak sam piłkarz podkreśla, nie była to jedyna opcja transferu. Co więcej, pozycja Miedzi blednie poniekąd w blasku Legii, Rakowa lub nawet zagranicznych akademii, a takowe oferty piłkarz wówczas otrzymał. Wybór, choć zapewne nieco zaskakujący, okazał się strzałem w dziesiątkę. Na poziomie ekstraklasy Drachal zadebiutował niecały rok temu, 2 października. Data tak nieodległa, a jednak – w lusterku wstecznym zniknęła już niemal całkowicie. Nic dziwnego, czymże jest przecież 25 minut w starciu z mielecką Stalą, gdy sam Drachal notuje już pierwszego hat-tricka w swojej karierze?
W blasku fleszy
W taki oto sposób docieramy do chwili obecnej, w której to wychowanek Broni ląduje na pierwszych stronach krajowych gazet. Drachal został w niedzielę najmłodszym zdobywcą ekstraklasowego hat-tricka od czasów Marcina Kuźby (1995 rok). Równolegle 18-latek nawiązał do archaicznego wyczynu Ernesta Wilimowskiego, który to w równie młodym wieku także ustrzelił trzy bramki w pierwszej połowie.
Szokujące? A jednak niezupełnie. Miniony rok, opisany wyżej w telegraficznym skrócie, w rzeczywistości usiany był przez kolejne kamienie milowe. Poprzeczki, które to Dawid Drachal osiągał w zawrotnym tempie, jakby przyspieszonym i nadnaturalnym.
Wiosna 2023? Stałe miejsce w wyjściowej jedenastce Miedzi Legnica. 1 maja? Debiutancka bramka na rodzimym podwórku. 5 czerwca? Transfer gotówkowy do Rakowa Częstochowa. Niedługo później debiut pod batutą trenera Szwargi, asysta, kolejny występ i wreszcie – prawdziwy popis w Chorzowie. Oczywiście, samo to osiągnięcie jest, delikatnie mówiąc, nietuzinkowe. Jeszcze niedawno Drachal był przecież zawodnikiem Varsovii, występował w rezerwach legnickiej Miedzi, mierzył się z rówieśnikami, rezerwami Śląska czy Górnika Zabrze.











