Kenny Dalglish stwierdził, że Liverpool zasłużył na więcej niż tylko punkt w zremisowanym 1:1 starciu z Aston Villą, w którym obramowanie bramki i decyzje sędziego pozbawiły jego zespół szans na wygraną.
Aston Villa prowadziła na Anfield Road po trafieniu Chrisa Herda, ale w samej końcówce remis Liverpoolowi uratował Luis Suarez. Zarówno on, jak i Dirk Kuyt trafili dziś w obramowanie bramki rywali. Na obu nie podyktowany został również rzut karny.
– Pokazaliśmy ogromny charakter i zaangażowanie. Włożyliśmy w ten mecz dużo wysiłku. Aston Villa wyszła na prowadzenie, ale im dłużej trwało spotkanie, tym bardziej byliśmy zdeterminowani do strzelenia bramki wyrównującej. Zdobyliśmy gola, chociaż zasługiwaliśmy na więcej. Musimy ruszyć dalej. Może jesteśmy zbyt grzeczni! Jeśli będziemy próbować, to zła karta w końcu się odwróci – powiedział Dalglish.
Kenny Dalglish miał po meczu sporo zastrzeżeń do pracy sędziego. Jego zdaniem arbiter powinien podyktować Liverpoolowi co najmniej jeden rzut karny. Michael Oliver pozostał jednak niewzruszony przy faulu Alana Huttona na Luisie Suarezie i ręce w polu karnym Erica Lichaja. Szkotowi nie spodobała się również żółta kartka pokazana Luisowi Suarezowi za rzekome nurkowanie.
– Jakie mieliśmy szanse? Nawet Suarez dostał kartkę, chociaż przeciwnik na niego nastąpił. Możesz sobie wyobrazić jutrzejsze nagłówki gazet, które będą go piętnować za nurkowanie. Tak naprawdę to Suarez ma szczęście, że nie ma złamanej nogi – dodał Szkot.










