Kenny Dalglish nie krył swojego rozgoryczenia po porażce Liverpoolu z Boltonem 1:3. Zdaniem Szkota jego podopieczni zlekceważyli rywala.

Liverpool przegrywał na Reebok Stadium już po czterech minutach gry, gdy do sieci trafił Davies. W 29. minucie było już 2:0 po trafieniu Reo-Cokera. Co prawda, nadzieję podopiecznym Daglisha na co najmniej remis mógł dać gol Bellamy’ego przed przerwą, ale tuż po powrocie z szatni trzecią bramkę dla Boltonu trafił Steinsson, nie pozostawiając złudzeń, kto w tym starciu zgarnie punkty.
– Nie wydaje mi się, by nasze podejście do tego spotkania było prawidłowe. Fundamenty Liverpoolu zawsze były oparte o szacunek dla innych ludzi i filozofię, że następny mecz jest najważniejszy, a nie ten drugi czy trzeci z kolei. Jeśli moi piłkarze potrzebowali dziś nauczki, to ją dostali. Jeśli sądzą, że wyjdą na boisko i wygrają mecz na stojąco, nie angażując się w starcie tak jak rywale, to dostali dziś dobrą nauczkę – powiedział Dalglish.
W nadchodzącym tygodniu Liverpool zagra w Carling Cup z Manchesterem City, a w FA Cup zmierzy się z Manchesterem United. Dziennikarze zapytali Dalglisha, czy jego piłkarze mogli być już myślami przy tych pojedynkach.
– Nie pytałem ich, o czym myślą. Zakładam, że ludzie mają takie rzeczy w głowach. Jeśli tak, to nie było to właściwe. Nie było to w porządku w tym sensie, że to nie jest właściwy sposób reprezentowania tego klubu piłkarskiego – dodał zdenerwowany Szkot.











