Ajax, który w trwającym sezonie nie przegrał jeszcze na własnym boisku, już dziś podejmie Real Madryt, czyli triumfatora ostatniej edycji najważniejszych rozgrywek klubowych w Europie. Czy twierdza zostanie zdobyta, a „Los Galacticos” udowodnią, że ostatnie wyniki zespołu nie były dziełem przypadku?
Dla obu drużyn ten dwumecz będzie miał bardzo duże znaczenie. Real Madryt ostatni raz w 1/8 finału LM poległ w sezonie 2009/2010, natomiast Ajax był nieobecny w fazie pucharowej tych rozgrywek od sezonu 2005/2006. Historia niegdyś splatała już drogi obu drużyn. W 2010 roku w fazie grupowej Champions League „Los Blancos” dwukrotnie pokonali Holendrów. Na Santiago Bernabeu było 2:0, a w Amsterdamie 0:4 dla przyjezdnych.
Niespodziewana zmiana stanu rzeczy
Po grudniowym losowaniu można było dostrzec wiele osób, które twierdziły, że Ajax wpisze się na karty historii i wyeliminuje Real. Trudno dziwić się optymizmowi, który zapanował wśród kibiców drużyny prowadzonej przez Erika ten Haga. Holendrzy zaprezentowali się znakomicie w fazie grupowej, co pozwalało wierzyć, że ten sezon w europejskich pucharach może być przełomowy dla Ajaksu.
Sytuacja w Madrycie była wówczas bardzo niestabilna i podopieczni Santiago Solariego często gubili punkty, a symbolem kryzysu była porażka 0:3 z CSKA na zakończenie rozgrywek grupowych Champions League. Wszystko to sprawiło, że sympatycy Realu zaczęli się obawiać nieprzewidywalnych i zaskakujących do bólu Holendrów.
Od tamtego czasu wiele się zmieniło, a dla obu drużyn nowy rok jest nowym otwarciem. „Królewscy” powoli wydostają się z kryzysu, czego potwierdzeniem są ostatnie wyniki ligowe i pucharowe. Wygrane derby Madrytu, remis z FC Barcelona w Copa del Rey czy chociażby pięć zwycięstw z rzędu w LaLiga – wszystko to jest dziełem ostatnich tygodni w „Los Blancos”.
Nie oglądamy jeszcze najlepszego możliwego Realu, ale najsolidniejszy – chyba tak. Santiago Solariemu udało się wyjść z kryzysu, jaki dopadał drużynę na początku roku, i jest największym wygranym ostatniego miesiąca.Jakub Kręcidło, „Przegląd Sportowy”
O opinię na temat końca kryzysu w Realu zapytaliśmy Jakuba Kręcidło, dziennikarza „PS”: – Nie oglądamy jeszcze najlepszego możliwego Realu, ale najsolidniejszy – chyba tak. Santiago Solariemu udało się wyjść z kryzysu, jaki dopadał drużynę na początku roku, i jest największym wygranym ostatniego miesiąca. Podejmował praktycznie same dobre decyzje. Niektóre były odważne, jak ta o odstawieniu Isco oraz Marcelo, ale dziś nikt nie powie, by zespół był z tego powodu słabszy. Do tego doszedł koniec fali kontuzji, pewnie mocno powiązany ze świetnymi efektami pracy Antonio Pintusa. Madrytczycy pod względem fizycznym wyglądają najlepiej w tym sezonie, a to z kolei wpływa na ich gwiazdy. Luka Modrić czy Karim Benzema grają z dawno niewidzianą lekkością. Zresztą wyniki mówią same za siebie. Osiem wygranych w dziesięciu meczach to imponujący bilans. Real jest na fali.
Natomiast w Amsterdamie początek 2019 przyniósł nowe problemy i mocno obniżył formę zespołu. W Ajaksie rozpadła się obrona, a w grze zespołu pojawiły się znaczne błędy i zaniedbania. Wystarczy spojrzeć na ostatnie wyniki „Godenzonen”, by spostrzec, że coś jest nie tak. W końcu porażka 6:2 z Feyenoordem nie zdarza się na co dzień.










