Legitymujący się iście sinusoidalną formą Lech na zakończenie piątkowych starć w 26. kolejce T-Mobile Ekstraklasy podejmie walczące o jak najlepszą pozycję przed play-offami Podbeskidzie Bielsko-Biała. W przypadku porażki gospodarzy ze stadionu Inea przeogromne zaufanie zarządu do Mariusza Rumaka może zostać wystawione na ostateczną próbę. Początek starcia o godzinie 20.30.

Postawa Lecha Poznań w rundzie wiosennej jest niczym tajemnica starożytnych Majów. Niby po uczciwie przepracowanej zimie miały pojawić się efekty tak wspaniałe jak Machu Pichu, lecz to w meczu z Pogonią Machu Pichu było, ale jako totalna ruina. Później przyszła pora na zlanie Piasta Gliwice i znów od głowy Mariusza Rumaka oddalił się katowski topór zwolnienia wielokrotnie już o centymetry ocierający się o cel. I gdy wydawało się, że w Łodzi znów będzie po prostu elegancko, Arboleda nie „uwajał” i zrobił się remis. Grający w tym spotkaniu Łukasz Możdżeń po męsku skomentował postawę swoją i kolegów z drużyny, dając do zrozumienia, że coś jest nie tak. Teraz przed „Kolejorzem” mecz na własnym boisku, mecz z walczącą o utrzymanie drużyną. Kiedy zdobywać punkty jak nie teraz? Jeżeli jeszcze dodamy, iż Lech przegrał przy Bułgarskiej tylko raz, to o wynik (chyba) fani poznańskiej drużyny mogą być spokojni. W sześciu ostatnich starciach Lech zdobywał przynajmniej jedną bramkę w meczu, Mariusz Rumak wie, że tą skuteczność trzeba utrzymać od początku, bo Podbeskidzie gra bardzo defensywnie i szybko strzelona bramka może pomóc w zdobyciu trzech punktów:
To będzie inne spotkanie niż z Piastem. Podbeskidzie gra jeszcze bardziej defensywnie i spodziewam się bardzo zamkniętego spotkania. Ekipa z bielska gra bardzo nisko i nawet jak przegrywa to niespecjalnie się otwiera. Jeśli długo nie będziemy potrafili strzelić gola tym będzie nam trudniej. Po meczu z Widzewem była w nas wielka złość i frustracja. Szczególnie niewiarygodne są okoliczności, w jakich tracimy punkty. Jestem jednak przekonany, że wciąż mam kontrolę nad zespołem i stać nas na regularne zdobywanie punktów – powiedział przed spotkaniem szkoleniowiec gospodarzy piątkowego starcia.

„Górale” na wiosnę jeszcze nie przegrali i żmudnie w każdym spotkaniu zbierają punkt za punktem w walce o utrzymanie. Postawa waleczności i ambicji w ekipie Ojrzyńskiego jest naprawdę imponująca. Nie możemy rozpływać się nad finezją i techniką, ale góralska zadziorność i intensywna praca do ostatniej kropli krwi widoczna jest w każdym meczu. Zachwyty zachwytami, ale przecież drużyna Podbeskidzia obecnie zajmuje przedostatnią pozycję w tabeli i musi postarać się jeszcze bardziej, jeżeli chce, aby walka o utrzymanie była skuteczna. Pierwszy krok mogą zrobić przy Bułgarskiej, lecz będzie to bardzo trudne zadanie, bo piłkarzom spod Klimczoka na wyjazdach po prostu nie idzie. Bielszczanie legitymują się drugą po Widzewie najgorszą wyjazdową postawą. W piętnastu spotkaniach poza swoim stadionem zdobyli tylko pięć punktów! Trochę optymizmu w serca fanów „Górali” może wlać fakt, że w zeszłym sezonie ich pupile zwyciężyli w Poznaniu (0:2) po dwóch trafieniach Fabiana Paweli. Rezultat z tamtego spotkania Leszek Ojrzyński przyjąłby z otwartymi ramionami, ale szkoleniowiec Podbeskidzia wie, że zwycięstwo trzeba będzie sobie wyszarpać:












