Do mundialu w Katarze zostały niespełna dwa miesiące. Nie ma już czasu na rewolucję, wymyślenie nowego systemu gry ani na żadne inne poważne zmiany. Kibiców o ból głowy przyprawić może dyspozycja naszych stoperów. W spotkaniu z Holandią najlepiej z nich zaprezentował się Jakub Kiwior, a to zawodnik, który rozegrał dopiero trzeci mecz w reprezentacji.
Mistrzostwa świata albo poszczególnych kontynentów są dla wielu drużyn imprezą docelową. Po ich zakończeniu przychodzi czas na podsumowania, rozliczenia oraz analizy. To także okres, w którym część zawodników ogłasza zakończenie swoich karier w narodowych barwach. Zapewne nie inaczej będzie w polskiej reprezentacji. Czwartkowe spotkanie w Lidze Narodów pokazało, że Kamil Glik nie jest w dobrej formie i daleko mu do bycia ostoją naszej defensywy.
Symbol reprezentacji
Zanim zaczniemy się zastanawiać nad przydatnością Glika w naszej kadrze, należy mu się wiele ciepłych słów. Spotkanie z Holandią było jego 97. w biało-czerwonej koszulce. Wyrównał tym samym wyczyn śp. Kazimierza Deyny. Bardzo prawdopodobne zatem, że na mistrzostwach świata zagra w niej po raz setny. Rekordzistą pod tym względem jest obecnie Robert Lewandowski (133), 2. miejsce w tej klasyfikacji zajmuje Jakub Błaszczykowski (108), trzeci jest Michał Żewłakow (102), a czwarty Grzegorz Lato (100). Dorobek zawodnika Benevento jest godny wielkiego szacunku.
Glik przez wiele lat był symbolem tej drużyny. Polska reprezentacja w ostatnich latach nie była zespołem piłkarskich wirtuozów, ale często miała właśnie twarz byłego zawodnika Monaco. Byliśmy waleczni, zdeterminowani i potrafiliśmy uprzykrzyć życie ekipom dużo od nas mocniejszym. Kibice uwielbiają piłkarzy, którzy za koszulkę, w której występują, daliby się pokroić.
Z takimi ludźmi łatwo się fanom identyfikować. Mecz ze Szwecją, który decydował o naszym awansie na mundial, pokazał, jaką osobowością jest w tej drużynie Glik. W 4. minucie tej rywalizacji dał sygnał naszemu trenerowi, że prosi o zmianę, ponieważ doznał urazu. Zmiana ta nie doszła do skutku, a stoper rozegrał całe spotkanie. W pomeczowym wywiadzie stwierdził:
– Mnie nic poza tym meczem nie interesowało. To, co wam powiedziałem na konferencji. Liczyło się tylko tu i teraz. To był nasz mecz dziesięciolecia i go wygraliśmy.










