W finałach Euro 2020 reprezentacja Anglii straciła zaledwie dwie bramki. Ogromne pochwały za występ defensywy zebrali Gareth Southgate, a także liderzy formacji obronnej w postaci Luke’a Shawa i Kyle’a Walkera. Nie można również zapomnieć o roli, jaką odgrywał Harry Maguire w organizacji gry. Trochę zapomniany pozostał bramkarz „Trzech Lwów”. Jordan Pickford również zaliczył ten turniej do udanych, a jednak to nie jego zdjęcia lądowały na czołówkach brytyjskich gazet. Z jakiego powodu bramkarz Evertonu wciąż musi pracować na zaufanie opinii publicznej?
Jeżeli Jordan Pickford nie leczy kontuzji i jest dostępny, stanowi oczywisty wybór dla trenera reprezentacji Anglii. Wystarczy tylko spojrzeć na te spotkania, które przesiedział na ławce rezerwowych. Od mistrzostw świata w Rosji włącznie zaledwie trzy mecze kwalifikacyjne bramkarz Evertonu oglądał z boku. Dwa mecze z Andorą w tym roku oraz niemający żadnego znaczenia dla układu sił w grupie eliminacji do Euro 2020 wyjazd do Kosowa z pewnością nie wynikały z braku zaufania Southgate’a do Pickforda. Wielokrotnie jednak wypominane są mu wady, z którymi wychowanek Sunderlandu cały czas nie może sobie poradzić.
Jordan Pickford – wady i zalety
Sceptycy dawania Pickfordowi miejsca między słupkami, patrząc na jego grę w Evertonie, znajdą mnóstwo argumentów podtrzymujących ich wątpliwości. Wystarczy spojrzeć na dwie sytuacje z Virgilem van Dijkiem na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Najpierw w doliczonym czasie gry derbów Liverpoolu holenderski defensor oddał kompletnie nieudany strzał. Piłka po kilku sekundach w powietrzu wylądowała na górnej części poprzeczki. Pickford, zamiast ją wybić na rzut rożny, nie trafił w nią, a Divock Origi zapewnił Liverpoolowi panowanie w mieście Beatlesów.
Tuż na początku zeszłego sezonu van Dijk doznał fatalnego urazu, który został spowodowany właśnie przez bramkarza Evertonu. Całkowicie nieodpowiedzialne wejście prostymi nogami na wysokości kolan skończyło się zerwanym więzadłem Holendra. Pokazuje to zarówno nerwowość i niepewność, jak i problemy z grą na przedpolu. Widać to wyraźnie w statystykach obecnego sezonu. Według wyliczeń oficjalnej strony Premier League Jordan Pickford zaledwie cztery razy w tym sezonie zdecydował się na wyłapanie dośrodkowań. Po dodaniu czterech udanych prób piąstkowania wyjdzie nam zdecydowanie najgorszy wynik w całej lidze. Nawet mający przed sobą tak dominujących graczy z pola Ederson i Allison zaliczyli więcej udanych interwencji na przedpolu w „szesnastce”.
Oczywiście to nie znaczy, że Jordan Pickford to całkowity ogórek, który przez przypadek od trzech lat praktycznie nie opuszcza meczów reprezentacji. Na uwagę zasługuje jego refleks, którym wielokrotnie ratował swoich kolegów zarówno w Evertonie, jak i w kadrze Southgate’a. Jego koledzy z drużyny oraz eksperci cenią sobie również jego wprowadzenie piłki nogami zarówno po ziemi, jak również górne próby w boczne sektory boiska. Złota Rękawica zagwarantowana jeszcze przed finałem Euro 2020 nie wzięła się przecież znikąd – Pickford latem zaliczył świetny turniej, zaskakując wielu krytyków.











