Trzy lata trwał związek Amadou Diawary z Napoli. Rozstanie co prawda niezbyt bolesne, ale konieczne dla obydwu stron. Kibice z Neapolu nie będą za nim tęsknić, a i sam Amadou płakać w poduszkę z tego powodu nie powinien. Jego umiejętnościami nie zachwycili się Maurizio Sarri ani Carlo Ancelotti, dlatego zmiana pracodawcy była logicznym posunięciem. W Rzymie o minuty powinno być mu teoretycznie łatwiej. Najgorzej jednak będzie, jeśli okaże się, że fotele na ławce rezerwowych w Romie są mniej wygodne od tych w Napoli.
Gwinejczyk nie mógł być zadowolony z roli, którą pełnił w swoim poprzednim klubie. Bycie zmiennikiem w tak młodym wieku nie należy do rzeczy przyjemnych. Charakterystyka tego piłkarza, który o wiele lepiej czuje się w przerywaniu niż tworzeniu gry, nie odpowiadała stylowi, który prezentuje Napoli. Stąd też brak regularnej gry i transfer do miejsca, w którym tą regularność postara się znaleźć.
Trzy lata w Neapolu
Gdy latem 2016 roku Diawara podpisywał kontrakt z Napoli, pewnie trochę inaczej wyobrażał sobie swoją przyszłość w tym klubie. Odchodząc z Bologni, miał status utalentowanego nastolatka, który w bardzo dobrym stylu pokazał się w pierwszym sezonie we włoskiej ekstraklasie. Wyróżniał się przede wszystkim w grze defensywnej. W całym sezonie odebrał 258 piłek i był to szósty najlepszy wynik w lidze. Można dodać do tego 91 przechwyconych piłek, co daje obraz zawodnika, z którym można wiązać spore nadzieje.
Nie wszystko potoczyło się jednak tak, jak chciałby tego klub i przede wszystkim sam zawodnik. Ostatni sezon okazał się najgorszym z trzech w Neapolu. Diawara pełnił rolę drugoplanową. Nie przekonał do siebie Carlo Ancelottiego i większość meczów musiał oglądać z pozycji siedzącej. Przez cały sezon nie przekroczył bariery 1000 rozegranych minut.
Jego sytuacja wyglądała lepiej w pierwszych dwóch latach, gdy szkoleniowcem Napoli był Maurizio Sarri. Grał wtedy częściej i był zdecydowanie ważniejszym zawodnikiem dla drużyny. Z tego okresu pochwalić się może przede wszystkim regularną grą w Lidze Mistrzów, w której pokazał się z dobrej strony.
W poszukiwaniu minut
Odejście do Romy nie jest wielkim upadkiem dla Diawary, ale nie jest to też z całą pewnością krok naprzód. Można powiedzieć, że jest to ześliźnięcie się o jeden szczebel z drabiny. Drużyna z Wiecznego Miasta ma nieco inne, niższe, cele w porównaniu do Napoli. Nie zagra także w Champions League, a drogę do Ligi Europy zacznie od eliminacji.
To wszystko sprawia, że przynajmniej w teorii o możliwość regularnej gry będzie mu łatwiej niż w poprzednim klubie. Spore znaczenie ma też fakt, że z klubem pożegnał się Daniele De Rossi, wielka legenda AS Romy. Włoch, który z racji wieku nie był ostatnio w takiej dyspozycji jak za swoich najlepszych czasów i tak w Serie A rozegrał 18 meczów. Odejście kapitana może mieć spory wpływ na liczbę szans, na które będzie mógł liczyć Diawara.
Absolutnym pewniakiem do gry w środku pola wydaje się być Steven Nzoznzi. Francuz w ubiegłym sezonie rozegrał 39 meczów i był pewnym punktem drużyny ze stolicy Włoch. W systemie z jednym defensywnym pomocnikiem, to prawdopodobnie on będzie pierwszym wyborem trenera. Należy pamiętać, że z wypożyczenia z Sewilli wraca Maxime Gonalons i z pewnością będzie chciał włączyć się do walki o pierwszy skład. Nie ma jednak za sobą udanego okresu, ponieważ borykał się z wieloma kontuzjami, które praktycznie całkowicie wykluczyły go z gry.










