W grze o mistrzostwo Polski są: Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin oraz Lech Poznań. Tylko ostatni z wymienionych ma w swoich szeregach skutecznego napastnika. Czy da się sięgnąć po to trofeum bez strzelca, który gwarantuje sporo bramek? Co na ten temat mogą nam powiedzieć poprzednie sezony?
Marek Papszun i Kosta Runjaić nie posiadają w swoich drużynach snajpera z prawdziwego zdarzenia. Maciej Skorża z kolei może liczyć na trafienia Mikaela Ishaka, który choć jest ostatnio w nie najlepszej formie, to pokazał już wielokrotnie, że skuteczność jest jego mocną stroną. Klub z Poznania ma szczęście do snajperów, poprzednio w jego barwach występował przecież Christian Gytkjaer.
Specyficzny profil napastnika u Papszuna
Wystarczy rzut oka na napastników, którzy grali ostatnio u trenera Rakowa, żeby dostrzec pewną prawidłowość. Vladislavs Gutkovskis, Sebastian Musiolik, Jakub Arak, Oskar Zawada i Felicio Brown Forbes. Nie są to zawodnicy, którzy imponowali swoimi strzeleckimi popisami. Łączą ich jednak styl gry oraz warunki fizyczne.
Najbardziej wysunięci piłkarze u szkoleniowca częstochowian muszą być silni i wysocy. Wtedy idealnie potrafią wpasować się w system gry drużyny. Są adresatami dużej liczby dośrodkowań, które mają za zadanie kończyć strzałami. Ich kolejnym celem jest utrzymywanie piłek w fizycznej walce z obrońcami. Ta cecha przydaje się w siłowej lidze, jaką niewątpliwie jest ekstraklasa.
W tym sezonie pierwszym wyborem Papszuna jest Vladislavs Gutkovskis. Łotysz rozegrał już ponad 2000 minut, co jest jednym z najlepszych wyników w całym zespole. Nie można jednak powiedzieć, że całkiem spełnia oczekiwania trenera i kibiców. W 24 spotkaniach strzelił siedem goli. W wielu meczach wręcz raził swoim brakiem skuteczności. Potrafił nawet pudłować, będąc kilka metrów od bramki. Jest bardzo pożytecznym zawodnikiem w innych aspektach gry, ale nie gwarantuje wielu trafień.












