Polska piłka jest w stanie przekraczać granice. Chętnie powracamy pamięcią do takich momentów jak wyeliminowanie Liverpoolu przez Widzew w ćwierćfinale Pucharu Europy czy pamiętne 3:1 Lecha z Manchesterem City w Lidze Europy. Ale równie często zdarzało nam się przekroczyć dolną granicę, granicę absurdu i będąc murowanym faworytem, odpaść z klubami z Mołdawii, Estonii czy Luksemburga. Teraz, gdy kolejny polski klub staje nad przepaścią, publikujemy listę 10 najbardziej wstydliwych momentów w historii meczów polskich klubów w europejskich pucharach.
10. Legia Warszawa 1:1 Sheriff Tyraspol (Mołdawia)
W sezonie 2017/2018, kiedy wszyscy pamiętali mecze Legii w Lidze Mistrzów i liczyli na powtórkę, wiara w siłę warszawiaków była naprawdę duża. Ci z kolei nie zawodzili: grali nieźle i kiedy odpadli z FK Astana z eliminacji Ligi Mistrzów i wylosowali mistrza Mołdawii jako przeciwnika w fazie play-off eliminacji Ligi Europy, wydawało się, że wypełnienie deklarowanego przed sezonem planu minimum nie sprawi legionistom większych problemów. Być może właśnie to podejście sprawiło, że problemy się pojawiły, szczególnie z szybką grą w ataku. Legia była wolna i przewidywalna, przez co stwarzała niewiele okazji, a kiedy już udało się jakąś wykreować, wtedy z kolei zawodziło wykończenie. W pierwszym meczu do siatki trafił Hamalainen, jednak pod koniec meczu zawiodła koncentracja i po rzucie rożnym Sheriff wyrównał (był to jedyny celny strzał gości w tym spotkaniu). W rewanżu drużyna z Mołdawii umiejętnie się broniła, a niepotrzebna czerwona kartka dla Michała Pazdana tylko ułatwiła jej dowiezienie wyniku do końca i awans do fazy grupowej.
9. Zagłębie Lubin 1:2 Dinaburg Daugavpils (Łotwa)
Przed spotkaniem pierwszej rundy Pucharu Intertoto z Dinaburgiem Zagłębie było w fazie intensywnej rozbudowy. 18 czerwca 2002 roku na stanowisku trenera Jerzego Wyrobka zastąpił Adam Nawałka, a już trzy dni później „Miedziowych” czekało spotkanie z łotewskim średniakiem. Chociaż Jerzy Koziński, nowy prezes Zagłębia, zapowiedział, że Puchar Intertoto potraktują treningowo, to i tak drużyna z Lubina była murowanym faworytem. Rzeczywistość okazała się inna: po bezbarwnej grze, remisie u siebie i przegranej 0:1 na wyjeździe drużyna przyszłego trenera reprezentacji Polski odpadła z rozgrywek.
8. Wisła Płock 3:3 FK Ventspils (Łotwa)
Zremisowanym 1:1 meczem z Łotyszami Wisła Płock debiutowała w europejskich pucharach. W sezon ligowy 2003/2004 płocczanie weszli źle i liczyli, że dwumecz z Ventspils oprócz awansu do 1. rundy Pucharu UEFA przyniesie im upragnione przełamanie, będzie początkiem lepszej gry drużyny. Wynik pierwszego meczu stawiał polską drużynę w uprzywilejowanej sytuacji: na własnym boisku wystarczyło nie stracić bramki, by przejść do następnej fazy. Rewanż rozpoczął się obiecująco: strzelanie w 13. i 40. minucie rozpoczęła lokalna gwiazda, Ireneusz Jeleń. Gospodarze mieli szanse zamknąć wynik dwumeczu, ale raz Janus trafił w poprzeczkę, drugi raz piłka nieznacznie minęła spojenie. Po przerwie Wisła się cofnęła, co wykorzystali przeciwnicy, wyrównując stan meczu na 2:2 i tym samym wyrzucając Wisłę z europejskich pucharów. – mówił po meczu Dariusz Romuzga, kapitan Wisły.











