Czy Bayern znowu zawiedzie?


Przed nami kolejna, 23. już kolejka niemieckiej Bundesligi. Jej hitem zdecydowanie będzie niedzielny pojedynek Bayernu Monachium z Schalke 04 Gelsenkirchen. Ciekawie powinno być także w Moenchengladbach i Dortmundzie, gdzie zawitają odpowiednio HSV i Hannover 96.


Udostępnij na Udostępnij na

Łatwa przeprawa źrebaków

23. seria zmagań rozpocznie się tak jak wszystkie pozostałe – w piątek wieczorem. Tym razem czeka nas pojedynek Borussii Moenchengladbach i Hamburgera SV, w którym nie powinno zabraknąć emocji. Zdecydowanym faworytem będzie zespół gospodarzy, który w sześciu ostatnich spotkaniach zanotował pięć zwycięstw i jeden remis. Dodatkowo „Źrebaki” straciły w tym czasie tylko dwie bramki, strzelając ich aż 12. Ta statystyka świetnie obrazuje sposób, w jaki działa maszynka do wygrywania stworzona przez Luciena Favre. Z pewnością przyprawi to o ból głowy Thorstena Finka, szkoleniowca hamburczyków. Nie dość, że jego zespół ma ostatnio problemy ze zdobywaniem goli (zaledwie pięć trafień w pięciu ostatnich spotkaniach, w każdym po jednym), to jeszcze zagra przeciwko najlepszej defensywie w lidze. „Portowcy” będą musieli poradzić sobie bez Gokhana Tore, który od dłuższego czasu leczy kontuzję, ale i Marcusa Berga. Szwedzki napastnik nie bryluje w tym sezonie, ale z pewnością przydałby się na boisku, choćby w roli jokera. Największą stratą dla spotkania będzie z pewnością nieobecność będącego ostatnio w świetnej formie Patricka Herrmanna. 21-letni skrzydłowy złamał na treningu obojczyk i będzie zmuszony pauzować przez najbliższy miesiąc.

W sobotę spokojnie

Robert Lewandowski chciałby w końcu wpisać się na listę strzelców
Robert Lewandowski chciałby w końcu wpisać się na listę strzelców (fot. skysports.com)

W sobotę grać między sobą będą zespoły ze środka tabeli i te walczące o utrzymanie. Z polskiego punktu widzenia interesujący będzie zwłaszcza pojedynek Mainz z Kaiserslautern. W zespole gospodarzy na pewny plac gry liczyć może reprezentujący Polskę Eugen Polanski, a w drużynie „Czerwonych Diabłów” Ariel Borysiuk. Być może na boisku pojawi się również Jakub Świerczok, który dryfuje ostatnio między podstawowym składem i ławką rezerwowych. Dla zespołu Kaiserslautern mecz w Moguncji będzie jednym z najważniejszych w tym sezonie – drużyna ma na swoim koncie zaledwie 18 punktów, tyle samo co FC Augsburg i SC Freiburg, zajmujące miejsce w strefie spadkowej. Do ostatniego bezpiecznego miejsca, które zajmuje w tym momencie stołeczna Hertha, brakuje dwóch oczek. O zwycięstwo będzie jednak trudno, zwłaszcza że mecz przyjdzie rozegrać bez najskuteczniejszego napastnika, Itaya Shechtera, który leczy kolejną kontuzję. Gospodarze wystąpią bez Marcela Risse, Bo Svenssona i Nikolce Noveskiego – cała trójka przebywa obecnie na L4.

Mecz VfL Wolfsburg z 1899 Hoffenheim będzie tym z serii o sześć punktów. Zespoły dzieli w tabeli tylko jedno oczko, jednak ani jedni, ani drudzy już o nic nie walczą. Nie grozi im ani spadek, ani miejsce w europejskich pucharach. Środek tabeli to z pewnością dobry wynik dla „Wieśniaków”, jednak włodarze „Wilków” oczekiwali przed sezonem miejsca w czołowej szóstce, dającego przepustkę do przyszłorocznej edycji europejskich pucharów. Felix Magath, mimo wielkich nakładów transferowych, celu już nie osiągnie – co prawda do końca rozgrywek pozostało jeszcze dwanaście kolejek, ale siedem punktów straty do szóstego Bayeru Leverkusen, przy obecnej formie VfL wydaje się dystansem nie do odrobienia.

Jeśli już o „Aptekarzach” mowa, to pojadą oni do Kolonii, gdzie czeka ich pojedynek z tamtejszymi „Kozłami”. Drużyny dzieli w tabeli aż 10 punktów i osiem pozycji, oczywiście na korzyść B04. Drużynę Sławomira Peszki czeka więc trudne zadanie, zwłaszcza że on i jego koledzy nie są ostatnio w najlepszej dyspozycji – wygrali tylko jedno z sześciu ostatnich spotkań, a pozostałe zakończyły się przykrymi porażkami. W ten oto sposób z dziewiątego, bezpiecznego wydawałoby się miejsca, spadli na czternaste. Co prawda, przewaga nad strefą spadkową wynosi sześć punktów, ale przy takiej formie nic nie może być pewne. Do składu Koeln wraca kontuzjowany ostatnio Lukas Podolski, co sympatycy „Kozłów” powinni uznać za dar z niebios.

Super niedziela

Zdecydowanie najciekawiej będzie w niedzielę. Na pierwszy ogień idzie pojedynek Bayernu z Schalke, który być może zadecyduje o mistrzostwie Niemiec. Jeśli „Bawarczycy” tego spotkania nie wygrają, to w razie zwycięstwa BVB, będą mogli już chyba zapomnieć o tytule. Monachijczycy wygrali tylko dwa z ostatnich pięciu spotkań, notując przy tym tyle samo remisów i jedną porażkę (u siebie z Borussią Moenchengladbach), co chyba najlepiej obrazuje, w jakiej są formie. Jeśli dodamy do tego przegraną w Bazylei w środku tygodnia, to przedstawi nam się obraz drużyny nieco zagubionej i chyba bez większych perspektyw. Co prawda, w Bayernie nie brakuje gwiazd, ale łatwo jest zauważyć pewną prawidłowość – zawsze, gdy brakuje Bastiana Schweinsteigera, drużyna przechodzi mniejszy lub większy kryzys. „Basti” jest dla „Bawarczyków” tak samo ważny, jak Xavi dla Barcelony i bez niego gra zespołu nie układa się tak, jak powinna. Podkreślający to na każdym kroku trener Jupp Heynckes i prezes Uli Hoeness nie koloryzują, ani nie przesadzają i trzeba im przyznać w tym aspekcie bezwzględną rację. Niestety dla fanów Bayernu, niemieckiego rozgrywającego zabraknie i tym razem – przez problemy z kostką pauzował w dwóch ostatnich kolejkach i rozbrat z piłką potrwa przynajmniej do połowy marca. Poza tym kontuzjowani są Breno i Daniel van Buyten.

Nieco lepiej wygląda sytuacja kadrowa „Królewsko-niebieskich”. Kontuzje leczy zaledwie dwóch zawodników, ale jak na złość są to dwaj bramkarze. Od połowy października zerwane więzadła kuruje Ralf Fahrmann, a w poprzedniej kolejce w przerwie zmieniony został narzekający na ból Lars Unnerstall. Dzięki temu szansę debiutu w Bundeslidze w barwach Schalke dostał ściągnięty w październiku Timo Hildebrand. Zaprezentował się on całkiem przyzwoicie i jeśli tak samo wypadnie przed monachijską publicznością, to nie powinien sprawić zawodu swojemu szkoleniowcowi. Schalke w pięciu ostatnich spotkaniach zanotowało trzy zwycięstwa, jeden remis i jedną porażkę. Podobnie jak Bayern „Koenigsblauen” ulegli tylko „Źrebakom” z Moenchengladbach. W bardzo dobrej formie jest Klaas-Jan Huntelaar, który w 34 spotkaniach tego sezonu zdobył już 33 bramki i to na niego defensorzy bawarskiego zespołu powinni zwrócić specjalną uwagę.

Ostatnim spotkaniem tej kolejki będzie pojedynek w Dortmundzie, gdzie miejscowa Borussia zagra z Hannoverem 96. Obydwie drużyny od dłuższego czasu nie zaznały porażki w lidze – zespół Hannoveru ostatni raz przegrał w połowie listopada z VfL Wolfsburg, a BVB w połowie września, właśnie z drużyną z Hanoweru. Dortmundczycy są w niesamowitej dyspozycji – od tamtej pory rozegrali 16 ligowych spotkań, z czego wygrali 13 i tylko trzy zremisowali. Nic więc dziwnego, że zdążyli w tym czasie z jedenastej pozycji awansować na szczyt ligowej tabeli. Od 11 grudnia zeszłego roku na boisku nie pojawił się Mario Goetze, jednak jego absencja nie wpłynęła na grę zespołu w tak wielkim stopniu jak brak Schweinsteigera na grę Bayernu. I to właśnie należy uznać za największą zaletę drużyny Jurgena Kloppa – nie jest ona uzależniona od formy jednego zawodnika. Warto wspomnieć, że od czterech spotkań na listę strzelców nie wpisał się najskuteczniejszy zawodnik BVB, Robert Lewandowski. Być może Polak w końcu się przełamie i poprowadzi swoją drużynę do zwycięstwa przed własną publicznością już w niedzielę. W zespole gości zabraknie leczących kontuzje podstawowych do tej pory defensorów, Stevena Cherundolo i Leona Andreasena.

Piątek
20:30 Borussia M’Gladbach – Hamburger SV

Sobota
15:30 1. FC Köln – Bayer Leverkusen
15:30 VfL Wolfsburg – 1899 Hoffenheim
15:30 1. FSV Mainz 05 -– 1. FC Kaiserslautern
15:30 FC Augsburg – Hertha Berlin
15:30 VfB Stuttgart – SC Freiburg
18:30 Werder Brema – 1. FC Nurnberg

Niedziela
15:30 Bayern Monachium – Schalke 04 Gelsenkirchen
17:30 Borussia Dortmund – Hannover 96

Najnowsze