Real Madryt nie dał żadnych szans Sevilli i na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan rozgromił klub z Andaluzji 6:2! Piłkarze Gregorio Manzano nie stanowili żadnego zagrożenia dla drużyny z Madrytu. Świetny mecz rozegrał Cristiano Ronaldo, który cztery razy wpisywał się na listę strzelców.
W pierwszych minutach w oczy rzucała się olbrzymia koncentracja piłkarzy obu drużyn. Przekładało się to na nieco wolniejsze tempo gry, ale też większą płynność akcji, które opierały się na długo wymienianych dokładnych podaniach. Pierwszą groźną akcję stworzyli goście. W 7. minucie piłkę w polu karnym otrzymał Karim Benzema. Francuz bez zastanowienia uderzył w kierunku Javiego Varasa i sprawił bramkarzowi Sevilli sporo kłopotów.
Tylko dziesięć minut przebywał na boisku Fernando Navarro. Lewy obrońca Sevilli odniósł kontuzję i został zastąpiony przez Dabo. Nowe ustawienie defensywy gospodarzy popełniło błąd chwilę później, kiedy po zagraniu Oezila z bliska strzelał Benzema. Francuz popełnił spory błąd, bo z tak bliskiej odległości powinien bez problemu zdobyć gola.
Pod bramką Casillasa pierwszy raz zrobiło się gorąco w 19. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki doskoczył niepilnowany Federico Fazio, ale przy oddawaniu strzału pomagał sobie w niedozwolony sposób i sędzia odgwizdał przewinienie Argentyńczyka. Niewykorzystana sytuacja zemściła się na Andaluzyjczykach dwie minuty później. Rzut rożny dla Realu skończył się celną główką Sergio Ramosa, który wpisał się na listę strzelców w spotkaniu przeciwko swojemu byłemu klubowi. Trzeba przyznać, że wyjątkowo biernie zachowała się w tej sytuacji obrona Sevilli.
Real dominował i chwilę po zdobyciu bramki mógł podwyższyć prowadzenie. Kolejny korner zakończył się strzałem na bramkę Javiego Varasa. Tym razem główkował Cristiano Ronaldo, a gospodarzy przed stratą gola uratował słupek. Sevilla nie stwarzała sobie sytuacji strzeleckich, robił to za to Real. W 30. minucie po akcji Ronaldo i dograniu na skrzydło do Oezila błąd popełnił Varas. Bramkarz Sevilli wypuścił piłkę z rąk i musiał desperacką interwencją wybijać futbolówkę spod nóg Cristiano. To, co nie udało się Portugalczykowi w tej akcji, powiodło się kilkadziesiąt sekund później. Piłka trafiła do niego na środku pola karnego, gdzie, nie wiedzieć czemu, nie było żadnego obrońcy drużyny gospodarzy. Umieszczenie piłki w bramce było formalnością. Gra Sevilli w defensywie wyglądała w tym momencie katastrofalnie.
Real regularnie wchodził z piłką w pole karne Varasa. Taka sytuacja miała miejsce w 34. minucie. Tylko błąd w przyjęciu Marcelo spowodował, że nie padła trzecia bramka dla podopiecznych Jose Mourinho. Szansę przed przerwą miał jeszcze Xabi Alonso, ale po jego strzale z dystansu bramkarz Sevilli zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Lepiej od Baska uderzył w 42. minucie Kaka. Brazylijczyk znalazł się z piłką zupełnie sam w okolicach szesnastego metra i oddał mierzony, techniczny strzał w prawy róg bramki Varasa, dając Realowi trzeciego gola.
Od początku drugiej połowy znacznie lepiej wyglądała gra Sevilli, która szczególnie w ofensywie miała do zaoferowania dużo więcej niż podczas fatalnej pierwszej części gry. W 54. minucie piekielnie silnie na bramkę Casillasa strzelał napastnik gospodarzy, Alvaro Negredo. Bramkarz Realu zdołał wybronić uderzenie swojego byłego klubowego kolegi. Kolejna szansa miała miejsce pięć minut później, po rzucie rożnym. Centrę Diego Capela mocnym strzałem głową zwieńczył Frederic Kanoute. Piłka przeleciała jednak nad bramką Realu Madryt.










