Fernando Santos nie zaliczy swojego debiutu jako selekcjoner reprezentacji Polski do udanych. Jak na nowego trenera kadry przystało, w swoim pierwszym meczu nie udało się wygrać. Tak było i tym razem. W trzeciej minucie meczu Polska przegrywała już dwubramkową stratą, a Santos nie wiedział, co się dzieje. Polacy sprowadzeni do parteru już na samym początku nie mogli się otrząsnąć.Nikt nie spodziewał się takiego scenariusza. Polska już w trzeciej minucie emocjonalnie była na samym dnie. Gospodarze ustawili sobie spotkanie i nie oddali już zwycięstwa do końca meczu. Polacy byli bezradni i z Pragi nie wywieźli chociażby jednego punktu. Nic jednak jeszcze nie jest stracone. Czeka nas rewanż na własnym terenie i tam reprezentacja Polski musi pokazać sąsiadom, że pierwszy mecz był wypadkiem przy pracy.
Trener Silhavy zaskoczył składem
Selekcjoner reprezentacji Czech w podstawowym składzie wystawił aż sześciu zawodników z ligi czeskiej. Postawił, dość nieoczekiwanie, na wiele młodych twarzy. Był to odważny ruch, ale jak się okazało bardzo trafny. Co więcej samo ustawienie, którymi wyszli nasi sąsiedzi, też było pewnego rodzaju zaskoczeniem. Wszyscy spodziewali się jednak formacji 1-4-2-3-1. Nic bardziej mylnego, ponieważ Czesi do boju wyszli w ustawieniu 1-3-4-3, które w fazie obrony zmieniało się na 1-5-3-2.
Wszystkie trzy gole strzelili piłkarze Sparty Praga – Krejci, Cvancara i Kuchta. Było widać, że dobrze im się współpracuje na boisku, a zespół czeski tworzył monolit w tym meczu. Dość nieoczekiwanie od początku spotkania, w podstawowym składzie wyszli: Cvancara i Jurasek, którzy zaliczyli dopiero swoje debiuty w kadrze. Ten drugi wyglądał w pierwszym spotkaniu znakomicie i ani Cash ani Gumny nie mogli sobie z nim poradzić.











