Spotkania Wisły z Legią od wielu lat elektryzują kibiców polskiej ekstraklasy. Po perturbacjach w ostatnich sezonach wydawało się, że pojedynek zespołów z dwóch stolic straci na znaczeniu, jednak w obecnych rozgrywkach obie ekipy biją się o mistrzostwo. Czas na nieoficjalne derby Polski!
Gospodarzem jutrzejszych rozgrywek będzie „Biała Gwiazda”. Piłkarze Franciszka Smudy jako jedyny zespół w tym sezonie nie zaznali jeszcze goryczy porażki. Ich bilans spotkań u siebie jest imponujący – na pięć meczów wygrali trzy, a zremisowali dwa. Ostatnie trzy turnieje przy Reymonta to komplet dziewięciu punktów i bilans bramkowy 8:0. Ofiarami wiślaków padły: Lech Poznań, Piast Gliwice i Lechia Gdańsk. Inaczej sprawa wygląda na wyjazdach – tutaj ostatnie trzy spotkania to trzy remisy (z Pogonią, Cracovią i Ruchem). Wisła w swojej grze imponuje solidnością, szczególnie w defensywie. W dziesięciu pojedynkach Arkadiusz Głowacki i spółka stracili zaledwie pięć goli!

Trudno powiedzieć coś o dyspozycji Legii. Z jednej strony wygrała ona pięć spotkań z rzędu, odprawiając z kwitkiem m.in.: dobrze spisującą się Jagiellonię, wicelidera z Zabrza i ostatnio Śląsk Wrocław. Jednak na osiągnięcia „Wojskowych” cieniem rzuca się czwartkowa kompromitacja w Lidze Europy. Lider naszej ekstraklasy musi jak najszybciej zrzucić z siebie psychiczne obciążenie związane z porażką z Apollonem Limassol, a będzie stało przed nim wyjątkowo trudne zadanie. Legia pod wodzą Jana Urbana dobrze radzi sobie jednak w meczach z silnymi rywalami, więc nie jest wcale powiedziane, że wiślacy już mogą dopisywać sobie punkty.
Franciszek Smuda bardzo mocno mobilizuje swój zespół przed spotkaniem z ekipą z Warszawy: – Mam swoje przemyślenia na temat Legii. Przez cały tydzień ćwiczyliśmy warianty pod warszawską drużynę, wszystko po to, aby wygrać to spotkanie! – powiedział były selekcjoner naszej kadry narodowej. – Na ten mecz nie potrzebujemy dodatkowej mobilizacji. Jestem przekonany, że warszawiacy też podejdą do tego spotkania szczególnie i zagrają zupełnie inaczej niż we wczorajszym meczu z Cypryjczykami – dodał. Odniósł się także do swoich problemów zdrowotnych. Byłego trenera Lecha Poznań i Zagłębia Lubin męczy przeziębienie: – Nie ma takiej możliwości, żebym nie poprowadził drużyny. Musiałbym być cały w gipsie – przyznał z właściwym sobie poczuciem humoru Smuda.













