Mało pojedynków powoduje u kibiców w Polsce tak szybkie bicie serca jak starcia Wisły z Cracovią. Kolejne starcie przy ulicy Kałuży już jutro!
Kibice Cracovii w ostatnich tygodniach nie mają szczególnych powodów do radości. Po dość dobrym początku sezonu (dobry, ale przegrany mecz z Piastem, remis przy Bułgarskiej w Poznaniu, zwycięstwa nad Ruchem i Zagłębiem) „Pasy” straciły swoją siłę rozpędu. Porażki z Lechią w Gdańsku, u siebie z Legią Warszawa i ta ostatnia w Bydgoszczy z Zawiszą pokazują podopiecznym Wojciecha Stawowego dość brutalnie ich sytuację w ligowej hierarchii. W grze zawodników z ulicy Kałuży brakuje konsekwencji, wyrachowania i skuteczności, a bez spełnienia takich warunków niełatwo będzie myśleć gospodarzom o pokonaniu wiślaków.

Bo Wisła pod okiem Franciszka Smudy to obok Lechii Gdańsk jedyna niepokonana ekipa w naszej lidze. Były selekcjoner reprezentacji Polski może nie czyni już cudów, ale z pewnością jest w stanie stworzyć coś dużego i robiącego wrażenie w trudnych krakowskich warunkach. Defensywa Wisły jest najlepsza w ekstraklasie (jedynie trzy stracone gole w siedmiu spotkaniach!), a pod okiem trenera odżył Łukasz Garguła, który od początku sezonu imponuje formą. Pawłowi Brożkowi dobrze zrobił wyjazd na mecz reprezentacji, Patryk Małecki powoli przypomina sobie, jak się kopie piłkę, a zagraniczny zaciąg przy Reymonta udowadnia, że do podpisania kontraktu z Wisłą potrzebny jest odpowiedni poziom sportowy. Teoretycznie argumenty ma „Biała Gwiazda”, wszyscy jednak wiemy, że derby to materia o tyle specyficzna i wymykająca się kategoryzowaniu, że o niczym nie można wyrokować przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
– Po przegranej w Bydgoszczy zajęliśmy się rzeczami, których brakowało w meczu z Zawiszą. Jesteśmy po dwóch porażkach, potrzebujemy punktów, więc musimy to zmienić. Z Wisłą zagramy o prestiż, ale też punkty – zapowiedział przed spotkaniem Wojciech Stawowy. Wcześniej przyznał, że w grze Wisły szczególnie imponuje mu Łukasz Garguła, który jego zdaniem robi różnicę na boisku i może zdecydować o wyniku spotkania. – Bardzo podoba mi się jego gra, jest w wysokiej formie. Łukasz dobrze odnajduje się w grze kombinacyjnej, dlatego pasowałby do naszej drużyny – przyznał trener „Pasów”.
Co może się wydawać nieprawdopodobne, jutrzejsze derby Krakowa będą pierwszymi w trenerskiej karierze Franciszka Smudy. Były trener Regensburga przyznał, że nie robi to na nim jednak aż tak dużego wrażenia: – Przeżyłem wiele meczów między drużynami z tego samego miasta. Choćby łódzkie, które wiązały się z wielkimi emocjami. W Warszawie też uczestniczyłem w derbach, gdy pracowałem w Legii i graliśmy przeciwko Polonii.












