Holender, w przeszłości przez kilka miesięcy piastujący funkcję honorowego prezesa FC Barcelona, w wywiadzie dla „Diari Aria” nie krył niezadowolenia ze sposobu, w jaki traktują go działacze katalońskiego klubu.

– „Barca” nie chce mojej wiedzy, chce tylko nazwiska. Oni chcą je wykorzystywać nawet do załatwiania spraw, z którymi się nie zgadzam – Cruyff nie pierwszy raz tak otwarcie skrytykował działaczy katalońskiego klubu. Nie od dziś wiadomo, że o ile jego relacje z poprzednim prezesem, Joanem Laportą, były wzorowe, to stosunki z Sandro Rosellem układają się bardzo źle. Właściwie jedynym człowiekiem Barcelony, który rozumie i w pełni docenia rolę Holendra, jest Pep Guardiola. Sam Cruyff w wywiadzie nazwał go swoim uczniem i dodał: – Widzę, że są jeszcze ludzie, którzy postrzegają futbol tak jak ja. Współczesna obsesja na punkcie pieniędzy zupełnie mnie nie obchodzi.
Cruyff poruszył również temat reprezentacji Katalonii, której od jakiegoś czasu jest trenerem. Byłego piłkarza Ajaksu bardzo cieszy fakt, że wszyscy piłkarze przyjęli powołania na najbliższy mecz z Tunezją. – Nie musiałem nikogo przekonywać, nie musiałem zastawiać pułapek, tak jak to miało miejsce w czasach, gdy ja grałem w piłkę.











