Fot. Czy piłkarze „Pasów” będą mieli wiosną powody do radości?
Sobota, 12 marca, godzina 18:00. Właśnie w tym momencie powinien rozbrzmieć pierwszy gwizdek Bartosza Frankowskiego, który rozpocznie mecz zapowiadający się na wielkie widowisko. Co dość nietypowe dla ekstraklasy, wydaje się, że przy ulicy Kałuży zobaczymy naprawdę dużo piłki w piłce.
Bartosz Kapustka (fot. Marcin Kuźnia/iGol.pl)
Pojedynek drugiej i trzeciej drużyny w tabeli sam w sobie powinien być zachętą do włączenia telewizorów lub pójścia na stadion (z tym drugim akurat może być problem – już w piątek w kasach nie było biletów). Jeśli oba zespoły zagrają na 100% obecnych możliwości, prawdopodobnie będziemy świadkami meczu sezonu. Świetnie zorganizowana w środku pola Cracovia stanie naprzeciwko solidnej w defensywie i bardzo skutecznej w ataku Legii. Damian Dąbrowski będzie chciał udowodnić, że już jest lepszym piłkarzem niż Tomasz Jodłowiec, a Bartosz Kapustka pojedynkował się będzie z Arturem Jędrzejczykiem. Do tego po raz pierwszy dojdzie do pojedynku między Jackiem Zielińskim a Stanisławem Czerczesowem, którzy są jak ogień i woda.
Kto będzie faworytem krakowsko-warszawskiego hitu? W pierwszej chwili logika podpowiada, że goście, warto jednak porównać ze sobą formacje obu klubów i ich trenerów. Jak wypadają obie drużyny w pojedynku?
Bramkarze
W Legii udało się w końcu zatwierdzić transfer Radosława Cierzniaka, który trenuje już z warszawskim zespołem. Wydaje się jednak, że jest za wcześnie na jego debiut, toteż przy Kałuży bronić będzie Arkadiusz Malarz, który zasadniczo jest bramkarzem solidnym, odkąd jednak jest w Legii, zdarzają mu się absolutnie kompromitujące błędy.
Tych stara się unikać Grzegorz Sandomierski, który po kilkuletnim zjeździe formy odbudował się w Cracovii i wreszcie przypomina golkipera, który otrzymał powołanie na Euro 2012. Dzięki stabilnej formie to białostoczanin wygrywa rywalizację, a Cracovia otrzymuje pierwszy punkt.
Wynik: 1:0 dla Cracovii
Obrońcy
Gospodarze mają swoje problemy. Przede wszystkim na relatywnie długi czas wypadł Paweł Jaroszyński, który w formie z ostatnich swoich meczów był chyba najlepszym lewym obrońcą w naszej lidze. W meczu z Zagłębiem zastąpił go nominalny pomocnik, Łukasz Zejdler, który radził sobie bardzo przyzwoicie, ale w kolejnym spotkaniu (z Ruchem) Kamil Mazek zrobił z niego taki wiatrak, że już po pół godziny gry były gracz Banika Ostrawa zszedł z boiska. W pojedynku z Legią na lewej stronie zagra zapewne, podobnie jak w starciu z Lechem, Jakub Wójcicki, po prawej tradycyjnie ujrzymy bardzo aktywnego Deleu. Parę stoperów utworzą Piotr Polczak z Hubertem Wołąkiewiczem. W skali całej ekstraklasy defensywa reprezentuje klasę wyższą ligową, choć w grupie mistrzowskiej tylko Ruch Chorzów stracił więcej bramek.
Warszawianie z kolei przyjadą w najmocniejszym możliwym zestawieniu, które na papierze wygląda jak z innej planety. Czterech potencjalnych uczestników Euro 2016, z których każdy znajduje się ostatnio w dobrej formie (pomijając wpadkę z Termalicą w Niecieczy). Z prawej strony gra Artur Jędrzejczyk, który w końcu zaczyna przypominać siebie sprzed poważnej kontuzji. W środku idealnie dopełniający się duet Lewczuk – Pazdan, z lewej strony zaś coraz mocniejsze ogniwo zespołu, reprezentant Czech, Adam Hlousek. Reasumując, nikt w lidze nie ma lepszej defensywy od Legii, która otrzymuje zasłużony punkt.
Wynik: 1:1
Pomocnicy
Obserwowanie walki w drugiej linii powinno być prawdziwą przyjemnością. Gospodarze dysponują najbardziej kompletnym środkiem pola w ekstraklasie. Rewelacyjny Damian Dąbrowski dba o zbilansowanie między obroną a atakiem, Mateusz Cetnarski zapewnia „liczby”, a wszystko łączy kreatywny i waleczny zarazem Marcin Budziński. Po bokach biegają robiący dużo wiatru Boubacar Dialiba i wielki talent, jakim jest Bartosz Kapustka. Trudno wskazać jakieś słabe punkty, może poza nierówną formą Senegalczyka.
Przeciwstawić się „Pasom” spróbuje linia złożona z czterech zawodników, wsparta cofającym się w głąb pola Aleksandarem Prijoviciem. W środku pobiega duet Jodłowiec – Borysiuk, zapewniający solidną walkę o piłkę, mający jednak problemy z kreowaniem gry (chyba że swój dzień ma starszy z nich). Jednym ze skrzydłowych będzie Michał Kucharczyk, który potrafi w pojedynkę wygrać, ale też i przegrać mecz. Po drugiej stronie znajdzie się szczypta polotu i fantazji, zmieszana z walką o każdą piłkę, czyli Guilherme. Trudno jednoznacznie ocenić, która drużyna dysponuje lepszą drugą linią, obie otrzymują więc punkt.
Wynik: 2:2
Napastnicy
Tutaj wynik pojedynku będzie chyba jasny, zanim cokolwiek zostanie napisane. Cracovia ma poważny problem z „dziewiątką”, nawet jeśli Erik Jendriszek trochę tych bramek nastrzelał. Wszyscy snajperzy „Pasów” są drobnej postury, co jest szczególnie widoczne w końcówkach meczów, gdy słowacki napastnik odbija się od obrońców. Jego zmiennicy nie gwarantują zbyt wielu goli, stąd były gracz Schalke 04 większość spotkań gra od deski do deski.
Główną siłą ofensywną legionistów jest bałkański duet Nikolić – Prijović. Ten pierwszy odpowiada za wykańczanie akcji, drugi zaś w głównej mierze za ich tworzenie. Obaj zdobyli w sumie 28 goli, dalszy komentarz jest więc w zasadzie zbędny.
Wynik: 3:2 dla Legii
Trenerzy
Jacek Zieliński, choć już bardzo utytułowany, dopiero teraz zdobył szacunek, na jaki od dawna zasługiwał. To, w jaki sposób w zeszłym sezonie uratował staczającą się w pierwszoligową otchłań Cracovię, to materiał na książkę. Co więcej, rewelacja końcówki wiosny potrafiła utrzymać swoją dyspozycję aż do dziś. Urodzony w Tarnobrzegu szkoleniowiec potrafi wycisnąć maksimum ze swoich piłkarzy, co w wymierny sposób przekłada się na grę zespołu. Jego ekipa stara się jak najdłużej utrzymywać przy piłce, po czym niespodziewanie szybko przejść do fazy ataku. Mecze „Pasów” zawsze ogląda się z przyjemnością, widać bowiem naprawdę duże umiejętności poszczególnych graczy. Bez Zielińskiego nie byłoby to możliwe.
Stanisław Czerczesow chce, by rywale Legii po meczu nie znali swoich imion i nazwisk. Legioniści od razu mają rzucać im się do gardeł i zamęczyć przeciwnika nieustannym pressingiem. Skoro więc dziś dojdzie do pojedynku dwóch dominujących ekip, dla rosyjskiego trenera będzie to najważniejszy jak dotąd test w ekstraklasie. Zbyt mało czasu upłynęło, by ostatecznie stwierdzić, czy Czerczesow odmienił Legię, wydaje się jednak, że piłkarze z Warszawy poczynili progres. Niemniej, za o wiele większe zasługi, punkt wędruje do szkoleniowca Cracovii.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Sobota, 12 marca, godzina 18:00. Właśnie w tym momencie powinien rozbrzmieć pierwszy gwizdek Bartosza Frankowskiego, który rozpocznie mecz zapowiadający się na wielkie widowisko. Co dość nietypowe dla ekstraklasy, wydaje się, że przy ulicy Kałuży zobaczymy naprawdę dużo piłki w piłce.
Bartosz Kapustka (fot. Marcin Kuźnia/iGol.pl)
Pojedynek drugiej i trzeciej drużyny w tabeli sam w sobie powinien być zachętą do włączenia telewizorów lub pójścia na stadion (z tym drugim akurat może być problem – już w piątek w kasach nie było biletów). Jeśli oba zespoły zagrają na 100% obecnych możliwości, prawdopodobnie będziemy świadkami meczu sezonu. Świetnie zorganizowana w środku pola Cracovia stanie naprzeciwko solidnej w defensywie i bardzo skutecznej w ataku Legii. Damian Dąbrowski będzie chciał udowodnić, że już jest lepszym piłkarzem niż Tomasz Jodłowiec, a Bartosz Kapustka pojedynkował się będzie z Arturem Jędrzejczykiem. Do tego po raz pierwszy dojdzie do pojedynku między Jackiem Zielińskim a Stanisławem Czerczesowem, którzy są jak ogień i woda.
Kto będzie faworytem krakowsko-warszawskiego hitu? W pierwszej chwili logika podpowiada, że goście, warto jednak porównać ze sobą formacje obu klubów i ich trenerów. Jak wypadają obie drużyny w pojedynku?
Bramkarze
W Legii udało się w końcu zatwierdzić transfer Radosława Cierzniaka, który trenuje już z warszawskim zespołem. Wydaje się jednak, że jest za wcześnie na jego debiut, toteż przy Kałuży bronić będzie Arkadiusz Malarz, który zasadniczo jest bramkarzem solidnym, odkąd jednak jest w Legii, zdarzają mu się absolutnie kompromitujące błędy.
Tych stara się unikać Grzegorz Sandomierski, który po kilkuletnim zjeździe formy odbudował się w Cracovii i wreszcie przypomina golkipera, który otrzymał powołanie na Euro 2012. Dzięki stabilnej formie to białostoczanin wygrywa rywalizację, a Cracovia otrzymuje pierwszy punkt.
Wynik: 1:0 dla Cracovii
Obrońcy
Gospodarze mają swoje problemy. Przede wszystkim na relatywnie długi czas wypadł Paweł Jaroszyński, który w formie z ostatnich swoich meczów był chyba najlepszym lewym obrońcą w naszej lidze. W meczu z Zagłębiem zastąpił go nominalny pomocnik, Łukasz Zejdler, który radził sobie bardzo przyzwoicie, ale w kolejnym spotkaniu (z Ruchem) Kamil Mazek zrobił z niego taki wiatrak, że już po pół godziny gry były gracz Banika Ostrawa zszedł z boiska. W pojedynku z Legią na lewej stronie zagra zapewne, podobnie jak w starciu z Lechem, Jakub Wójcicki, po prawej tradycyjnie ujrzymy bardzo aktywnego Deleu. Parę stoperów utworzą Piotr Polczak z Hubertem Wołąkiewiczem. W skali całej ekstraklasy defensywa reprezentuje klasę wyższą ligową, choć w grupie mistrzowskiej tylko Ruch Chorzów stracił więcej bramek.
Warszawianie z kolei przyjadą w najmocniejszym możliwym zestawieniu, które na papierze wygląda jak z innej planety. Czterech potencjalnych uczestników Euro 2016, z których każdy znajduje się ostatnio w dobrej formie (pomijając wpadkę z Termalicą w Niecieczy). Z prawej strony gra Artur Jędrzejczyk, który w końcu zaczyna przypominać siebie sprzed poważnej kontuzji. W środku idealnie dopełniający się duet Lewczuk – Pazdan, z lewej strony zaś coraz mocniejsze ogniwo zespołu, reprezentant Czech, Adam Hlousek. Reasumując, nikt w lidze nie ma lepszej defensywy od Legii, która otrzymuje zasłużony punkt.
Wynik: 1:1
Pomocnicy
Obserwowanie walki w drugiej linii powinno być prawdziwą przyjemnością. Gospodarze dysponują najbardziej kompletnym środkiem pola w ekstraklasie. Rewelacyjny Damian Dąbrowski dba o zbilansowanie między obroną a atakiem, Mateusz Cetnarski zapewnia „liczby”, a wszystko łączy kreatywny i waleczny zarazem Marcin Budziński. Po bokach biegają robiący dużo wiatru Boubacar Dialiba i wielki talent, jakim jest Bartosz Kapustka. Trudno wskazać jakieś słabe punkty, może poza nierówną formą Senegalczyka.
Przeciwstawić się „Pasom” spróbuje linia złożona z czterech zawodników, wsparta cofającym się w głąb pola Aleksandarem Prijoviciem. W środku pobiega duet Jodłowiec – Borysiuk, zapewniający solidną walkę o piłkę, mający jednak problemy z kreowaniem gry (chyba że swój dzień ma starszy z nich). Jednym ze skrzydłowych będzie Michał Kucharczyk, który potrafi w pojedynkę wygrać, ale też i przegrać mecz. Po drugiej stronie znajdzie się szczypta polotu i fantazji, zmieszana z walką o każdą piłkę, czyli Guilherme. Trudno jednoznacznie ocenić, która drużyna dysponuje lepszą drugą linią, obie otrzymują więc punkt.
Wynik: 2:2
Napastnicy
Tutaj wynik pojedynku będzie chyba jasny, zanim cokolwiek zostanie napisane. Cracovia ma poważny problem z „dziewiątką”, nawet jeśli Erik Jendriszek trochę tych bramek nastrzelał. Wszyscy snajperzy „Pasów” są drobnej postury, co jest szczególnie widoczne w końcówkach meczów, gdy słowacki napastnik odbija się od obrońców. Jego zmiennicy nie gwarantują zbyt wielu goli, stąd były gracz Schalke 04 większość spotkań gra od deski do deski.
Główną siłą ofensywną legionistów jest bałkański duet Nikolić – Prijović. Ten pierwszy odpowiada za wykańczanie akcji, drugi zaś w głównej mierze za ich tworzenie. Obaj zdobyli w sumie 28 goli, dalszy komentarz jest więc w zasadzie zbędny.
Wynik: 3:2 dla Legii
Trenerzy
Jacek Zieliński, choć już bardzo utytułowany, dopiero teraz zdobył szacunek, na jaki od dawna zasługiwał. To, w jaki sposób w zeszłym sezonie uratował staczającą się w pierwszoligową otchłań Cracovię, to materiał na książkę. Co więcej, rewelacja końcówki wiosny potrafiła utrzymać swoją dyspozycję aż do dziś. Urodzony w Tarnobrzegu szkoleniowiec potrafi wycisnąć maksimum ze swoich piłkarzy, co w wymierny sposób przekłada się na grę zespołu. Jego ekipa stara się jak najdłużej utrzymywać przy piłce, po czym niespodziewanie szybko przejść do fazy ataku. Mecze „Pasów” zawsze ogląda się z przyjemnością, widać bowiem naprawdę duże umiejętności poszczególnych graczy. Bez Zielińskiego nie byłoby to możliwe.
Stanisław Czerczesow chce, by rywale Legii po meczu nie znali swoich imion i nazwisk. Legioniści od razu mają rzucać im się do gardeł i zamęczyć przeciwnika nieustannym pressingiem. Skoro więc dziś dojdzie do pojedynku dwóch dominujących ekip, dla rosyjskiego trenera będzie to najważniejszy jak dotąd test w ekstraklasie. Zbyt mało czasu upłynęło, by ostatecznie stwierdzić, czy Czerczesow odmienił Legię, wydaje się jednak, że piłkarze z Warszawy poczynili progres. Niemniej, za o wiele większe zasługi, punkt wędruje do szkoleniowca Cracovii.