Najwyższa piłkarska klasa rozgrywkowa w Hiszpanii w tym sezonie z pewnością różni się od poprzednich lat. Postanowiłem wyodrębnić elementy, które po 15 kolejkach wyróżniają tegoroczne rozgrywki. Poddałem analizie cztery ostatnie sezony (począwszy od 2014/2015).
Słaby lider
Po 15 kolejkach na przestrzeni ostatnich sezonów pozycja samego lidera nie była tak słaba i niestabilna. Niekoniecznie chodzi tu o przewagę nad kolejnymi rywalami, ale samą sumę punktów, jaką zgromadził do tej pory lider. Już teraz wiadomo, że zwycięzca ligi nie przekroczy granicy 100 punktów. Aktualnie prowadząca FC Barcelona mimo dobrych wyników z potencjalnie najgroźniejszymi przeciwnikami (wygrana 5:1 z Realem Madryt na Camp Nou oraz remis 1:1 z Atletico Madryt na Wanda Metropolitano) zgromadziła na swoim koncie 31 oczek. Dla porównania począwszy od sezonu 2014/2015 prowadzący w tabeli miał kolejno 39, 35, 37 i 39 punktów.
Strata potencjalnych 14 punktów przez „Blaugranę” (cztery remisy i dwie porażki) w 15 kolejnych meczach jest sporym deficytem jak na lidera La Liga. Liczba porażek samej Barcelony już przekroczyła tę z poprzedniego sezonu (wtedy jedyna przegrana z Betisem 4:5). Punktowy środek ciężkości przeniósł się wyraźnie do środkowej części tabeli.

Ciasny środek tabeli
W odstępie czterech punktów (18–21 pkt) znajduje się aż dziewięć drużyn (miejsca 7–15). Ciekawym faktem jest strata dziesiątej drużyny do czwartej lokaty (premiującej bezpośrednim awansem do Ligi Mistrzów), która wynosi jedynie pięć punktów. W poprzednich latach było to kolejno 11, 7, 5 i 11 punktów. Tezę o niebywale wyrównanym poziomie ligi w tym sezonie najlepiej podsumowuje tweet Tomasza Ćwiąkały:
https://twitter.com/cwiakala/status/1068078282732654592?s=19&fbclid=IwAR0pAG84htVbamUEfGf3h0ueTXdfHpvTWi8Zgu6fs8qpkKAUx8UiGBaslqY
Jak widać, walka o puchary na tym etapie sezonu jest zdecydowanie bardziej wyrównana niż w poprzednich latach. Dyktat trzech potencjalnie najlepszych drużyn w Hiszpanii (Barcelona, Real i Atletico Madryt) nie jest na razie tak odczuwalny dla reszty stawki. Ich liczne potknięcia (Barcelona – sześć meczów bez kompletu punktów, Real siedem, a Atletico osiem) sprawiają, że słabsze zespoły nie przyjeżdżają na pojedynki z nimi z nastawieniem, aby przegrać w najmniej dotkliwy sposób. Podnosi to z pewnością atrakcyjność całych rozgrywek oraz zwiększa palpitacje serca sympatyków danego klubu. W Premier League (której nadano łatkę najrówniejszej ligi świata) strata dziesiątej drużyny do czwartej Chelsea Londyn wynosi już 12 punktów.
Pozytywne zaskoczenia
Zespoły, które pozytywnie zaskoczyły w tym sezonie, to zdecydowanie Deportivo Alaves oraz Levante. Drużyny, których jedynym celem wydawało się utrzymanie za wszelką cenę w lidze, konsekwentnie utrzymują się w górnej części tabeli. Postanowiłem krótko scharakteryzować ich grę w tym sezonie.











