W ramach Herbalife World Football Challenge Manchester City zmierzył się w swoim trzecim sparingu rozegranym w Stanach Zjednoczonych. Los Angeles Galaxy wyższość „The Citizens” musiało uznać dopiero w rzutach karnych. W trakcie meczu po stronie jego rywala doszło do zamieszania związanego z zachowaniem Balotellego.
Podopieczni Manciniego podtrzymali passę zwycięstw w sparingach. Wcześniej pokonali 2:0 Club America oraz 2:1 Vancouver Whitecaps. Wynik w spotkaniu z Galaxy otworzył w 19. minucie Balotelli. Sędzia podyktował rzut karny po groźnym faulu na Richardsie. Były zawodnik Interu, mimo zdobytej bramki, nie okazał się jednak pozytywnym bohaterem meczu. Z jego postawy wynika, że nie potraktował sparingu poważnie.

W 29. minucie znalazł się on bowiem w wyśmienitej sytuacji do podwyższenia prowadzenia. Zamiast jednak pewnie pokonać bramkarza, zdecydował się na efektowne zagranie piętką, które mu nie wyszło. Mówi się, że zrobił tak, bo myślał, że jest na spalonym. Jakby jednak nie było – jego zachowanie świadczyło o braku profesjonalizmu, nawet egoizmie. Mancini postanowił dać lekcję swojemu podopiecznemu i chwilę później zdjął go z boiska. Nietrudno się domyślić, że reprezentant Włoch nie mógł się pogodzić z decyzją szkoleniowca.
– Mam nadzieję, że będzie to dla niego lekcją – powiedział po meczu Mancini dla reportera Sky Sports News. – W futbolu zawsze musisz być profesjonalistą i zachowywać się poważnie. W tamtej chwili taki nie był. Jeżeli jednak odpowiednio do tego podchodzisz, możesz grać 90 minut. Jeżeli nie, siedzisz obok mnie na ławce.
– Musi zrozumieć, że jego zachowanie ma być odpowiednie w każdym meczu – nie tylko w finale czy półfinale, ale w każdej grze. Wie, że popełnił błąd. Futbol zawsze powinno traktować się poważnie i jeżeli masz szansę na zdobycie gola, powinieneś to zrobić. Mario jest młody, chcę mu pomóc i to wszystko. Zdjęcie go po 30 minutach jest wystarczającą karą – uważa Mancini. Na koniec dodał jeszcze: – Mario zna się na rzeczy. Wie, że nie był na spalonym.

Balotellego na boisku zastąpił Milner. Gdy napastnik zmierzał w kierunki ławki, zbulwersowany odezwał się jeszcze w stronę Manciniego, niby nie rozumiejąc decyzji. Trener w pomeczowej wypowiedzi nie drążył jednak tego tematu. Po opuszczeniu murawy zawodnik ze złością cisnął bidonem o ziemię i usiadł na ławce.











