Pozycji bramkarza towarzyszy olbrzymia odpowiedzialność. Czasami jeden błąd może zaważyć na zwycięstwie rywala. Bramkarz reprezentacji Hiszpanii, Iker Casillas, w piątkowym spotkaniu z Holandią wpuścił aż pięć goli, a przy jednym z nich popełnił koszmarny błąd. Jak pokazuje historia mistrzostw świata, golkiperzy nie zawsze są negatywnymi postaciami. Często zdarzało się, że zostawali bohaterami.
Mawia się, że bramkarz jest jak wino, im starszy, tym lepszy. Czy działa to w przypadku każdego piłkarza z bluzą z numerem jeden? Iker Casillas jest podstawowym golkiperem reprezentacji Hiszpanii od 2002 roku, kiedy to wyśmienicie spisał się na mistrzostwach świata w Korei Południowej i Japonii. W znalezieniu się na szczycie pomogła mu obrona trzech rzutów karnych w meczu z Irlandią – jednego podczas regulaminowego czasu gry, dwóch pozostałych w serii rzutów karnych. Casillas zdobył w swojej karierze dziesiątki tytułów, uznany został za jednego z najlepszych bramkarzy w historii. Ostatnio jednak 32-latek nie ma dobrej prasy – kłopoty z miejscem w składzie Realu Madryt i brak wartości dodanej dla drużyny w postaci bramkarza.
https://twitter.com/RealMadridPL/status/478143001278296065
Czarę goryczy przelał pierwszy mecz Hiszpanii na mistrzostwach świata w Brazylii. Casillas wpuścił pięć bramek, w tym jedną w katastrofalny sposób. W meczu, który był rewanżem za finał mundialu w Republice Południowej Afryki, Holendrzy pokonali Hiszpanów aż 5:1. Casillas nie ustrzegł się błędów, najbardziej spektakularną pomyłkę zanotował przy czwartym trafieniu dla „Oranje”, kiedy to stracił piłkę na rzecz Robina van Persiego. Bramkarz „Królewskich” pierwszy raz w reprezentacyjnej karierze musiał aż pięciokrotnie wyciągać piłkę z siatki. Tak wysoka porażka to dla aktualnych mistrzów świata całkiem nowe doświadczenie. – W takim momencie lepiej się nie odzywać, to czas na refleksję. Przepraszamy naszych kibiców, ja w pierwszej kolejności. Musimy przyjąć krytykę, która na nas spada i szybko zapomnieć o tym, co się stało – mówił po meczu Casillas.
Z pewnością nie był to pierwszy raz, kiedy piłkarz na pozycji bramkarza zawalił mecz swojej drużynie. Nie bez przyczyny stalowe nerwy na tej pozycji to podstawa. Słynny bramkarz reprezentacji Zairu, Kazadi Muamba, dał się poznać światu na szczęśliwym dla Polski mundialu w 1974 roku. Jest jedynym golkiperem w historii mistrzostw świata, który został zmieniony w trakcie meczu pomimo braku kontuzji. Dlaczego? Tak „świetnie” grał przeciwko Jugosławii, że jego drużyna przegrała 0:9. Co więcej, w 68 minut Kazadi wpuścił osiem bramek, a jego zmiennik w pozostałym czasie zaledwie jedną.

W historii mistrzostw świata jest bramkarz, który widnieje w dość nieprzyjemnej statystyce. Antonio Carbajal, bo o nim mowa, wpuścił największą ilość bramek podczas wszystkich mundialowych meczów. Golkiper reprezentacji Meksyku pomylił się aż 25 razy. Jednakże Antonio Carbajal dokonał rzeczy niezwykłej – uczestniczył w pięciu kolejnych mundialach. Wiele lat później dorówna mu Lothar Matthaus, ale przecież dla Niemców udział na mistrzostwach świata jest czymś normalnym, natomiast dla Meksyku niekoniecznie. Fakt, że za czasów Carbajala „El Tri” ani razu nie wyszli z grupy, wcale nie umniejsza jego zasług. Carbajal próbował wiele razy poprowadzić Meksyk do wielkich sukcesów na imprezie rangi mistrzowskiej, a że mu się nie udało? Ależ jemu się udało, bo przecież to on inspirował kolejne pokolenia meksykańskich piłkarzy, którzy osiągali spore sukcesy na arenie międzynarodowej. Może nie było go wtedy na boisku, ale jego duch siedział w głowach i sercach: Hugo Sancheza, Luisa Hernandeza czy Cuathemoca Blanco. I to jest Twój prawdziwy sukces, Antonio – jesteś legendą!













