Wychowany w Paryżu, ale tam jego gwiazda nigdy nie rozbłysła. Christopher Nkunku czaruje w Lipsku, który robi się dla niego zdecydowanie za ciasny, i kto wie, może już wkrótce młody Francuz zmieni otoczenie. Jak ten gracz rozwijał się w poszczególnych etapach kariery? W jakim obecnie znajduje się momencie i co będzie dalej? Na te i kilka innych nurtujących pytań staramy się odpowiedzieć w poniższym tekście.
Gdy latem 2019 roku Christopher Nkunku odchodził z Paryża, nikt po nim nie płakał. Co więcej, był on wypychany z klubu i ostatecznie oddany w zasadzie za grosze (kwota transferu wyniosła 13 mln euro). Z perspektywy czasu wszyscy, którzy byli zwolennikami sprzedaży Francuza, dziś zapewne nie pozwoliliby na jego odejście, a już na pewno nie za taką kwotę.
Pierwsze kroki w Paryżu
Nkunku jest jednym z nielicznych graczy, który może o sobie powiedzieć, że jest pełnoprawnym wychowankiem Paris Saint-Germain. Do stolicy Francji trafił w 2011 roku, mając zaledwie 14 lat. Warto zaznaczyć, że pomimo takiej różnicy wieku dostał się do drużyny U-17. Od tamtej pory dzięki konsekwentnej pracy regularnie piął się w górę piłkarskiej kariery. Już trzy lata później został wcielony w struktury zespołu U-19, a pod koniec 2015 roku podpisał pierwszy kontrakt z seniorską drużyną.
Zadebiutował 8 grudnia 2015 roku w domowym spotkaniu przeciwko drużynie Szachtara Donieck, wchodząc na ostatnie trzy minuty gry. Był to zarazem jego pierwszy mecz w zespole czerwono-niebieskich, a także w Lidze Mistrzów. Na kolejne szanse pokazania swoich umiejętności czekał aż do marca, wtedy dostał pierwszą okazję gry od początku oraz rozegrał premierowe spotkanie w ramach Ligue 1. Do końca sezonu wybiegł jeszcze cztery razy na plac gry, nie notując przy tym żadnych konkretnych liczb. W kolejnej kampanii również zaliczał jedynie epizodyczne występy, lecz warto wspomnieć o jego pierwszej bramce, zdobytej w ligowym spotkaniu przeciwko Lorient.
Czas na zmiany
Coraz szybszy rozwój, a co za tym idzie, coraz odważniej zgłaszana chęć do gry zaczęły wywierać presję na trenerze i władzach klubu. Po sezonie 2017/2018, w którym to wreszcie główny bohater tego artykułu dostał więcej okazji na zaprezentowanie swojego talentu, zaczęły pojawiać się głosy, aby w następnej kampanii nie uwzględniać młodziana już tylko jako głębokiego rezerwowego, lecz jako piłkarza dostającego realne możliwości wybiegania na murawę.











