Czwarte miejsce na półmetku T-Mobile Ekstraklasy to pozycja, której mało kto mógł się spodziewać. Za plecami „Niebieskich” znajduje się Lech Poznań czy Wisła Kraków. Co przyniesie skrócona, rozegrana w przyśpieszonym trybie runda wiosenna? Wielu utrzymanie wysokiego miejsca w tabeli, a nawet spadek o kilka oczek, uzna za sukces, co wydają się potwierdzać sparingi, które nie zawsze przynosiły taki wynik, jaki życzyliby sobie kibice Ruchu.
Śląski autorytet
Jednak jeśli przyjrzymy się bliżej drużynie z Chorzowa, paradoksalnie wyniki nie powinny być aż takim zaskoczeniem. Nie pierwszy rok zdarza się tak, że Ruch skazywany na co najwyżej walkę o środek tabeli spisuje się powyżej oczekiwań, psując sporo krwi swym przeciwnikom. Kogo to zasługa? Jak to się dzieje, że naszpikowane gwiazdami (jak na polskie warunki) Wisła czy Lech zajmują niższe miejsce niż Ruch, a Polonia, która na transfery i kontrakty zawodników wydaje niemałe pieniądze, ma tylko dwa punkty przewagi nad „Niebieskimi”? Jako odpowiedź nasuwają się dwa słowa, Waldemar Fornalik. Człowiek ten cieszy się niesamowitym autorytetem zarówno wśród zawodników, jak i kibiców. Obecnie Fornalik jest najdłużej pracującym trenerem w jednym klubie T-Mobile Ekstraklasy. Doświadczenie, jakie zdobył przez ten czas, ale i pracując wcześniej w klubach z Łodzi, Zabrza czy Wronek, procentuje. 48-letni szkoleniowiec jest doceniany nie tylko w środowisku sportowym (najlepszy śląski trener według „Gazety Wyborczej”), ale również i w innych grupach. W plebiscycie „Dziennika Zachodniego” na „Człowieka roku 2011” zajął drugie miejsce, a przez portal SportSlaski.pl został uznany „Hanysem roku 2011”. Takie wyróżnienia pokazują, jak wielką popularnością i szacunkiem cieszy się Fornalik. Wpływ na wyniki sportowe ma również z pewnością osobowość tego człowieka, co potwierdzają słowa dziennikarzy, którzy wybrali go najlepszym trenerem Śląska.

– Waldemar Fornalik wciąż stanowi największy kapitał „Niebieskich”. Nie schlebia mu tani poklask. Nie kokietuje kibiców ani dziennikarzy. Wyciska z Ruchu więcej, niż można by oczekiwać. Wzdychają do niego działacze bogatszych klubów, ale to zbyt poważny człowiek, żeby zostawić zespół w połowie drogi.
Kolektyw
Myśl szkoleniowa, odpowiednio poukładany zespół, stworzenie pozytywnej atmosfery budują kolektyw Ruchu Chorzów. Ten, kto liczył na spektakularne transfery w zimowym okienku transferowym, srogo się przeliczył. Andrzej Niedzielan pozyskany rzutem na taśmę z Cracovii i Arkadiusz Lewiński wypożyczony na pół roku z Puszczy Niepołomice to wszystkie wzmocnienia, jakich dokonał klub. Być może słowo wzmocnienia nie jest adekwatne do dokonanych transferów, bo czego tu się spodziewać po Niedzielanie, który w rundzie jesiennej w barwach Cracovii nie zachwycał, zdobywając tylko jedną bramkę. Dodatkowo doświadczony zawodnik dołączył do zespołu pod koniec obozu w Turcji, co również nie przemawia za słusznością tego transferu. Jednak poczekajmy, aż liga ruszy pełną parą, a być może okaże się, że pozyskanie „Wtorka” było strzałem w dziesiątkę. Jednego możemy być pewni, napastnik pomoże w stworzeniu jeszcze lepszego nastawienia zespołu.












