Chorwaci są bardzo blisko awansu do finałów piłkarskich mistrzostw Europy. Podopieczni Slavena Bilicia rozgromili dziś w Stambule Turcję 3:0 (2:0) i tylko fatalny występ przed własną publicznością może im odebrać przepustkę na Euro 2012.
Na pierwszą bramkę w tym meczu trzeba było czekać zaledwie dwie minuty. Znakomitą akcją lewym skrzydłem popisał się Vedran Corluka, minął Gokhana Gonula, wpadł w pole karne i posłał mocne podanie w kierunku swoich kolegów. Piłka nabrała poślizgu na mokrej murawie, przez co turecki golkiper Volkan Demirel nie zdołał je złapać. Z tej okazji skorzystał Ivica Olić, spokojnie trafiając do pustej bramki.
Następnie inicjatywę na boisku próbowali przejąć gospodarze, jednak Stipe Pletikosa pewnie wyłapywał każde dośrodkowanie. Chorwaci natomiast ograniczyli się do kontr. Po jednej z nich minimalnie niecelnie strzelił Mario Mandzukić. Po przeciwległej stronie boiska Hamit Altintop nieudolnie próbował wymusić rzut karny. W 30. minucie swego drugiego gola w tym meczu mógł zdobyć Olić, tym razem Demirel spisał się jednak bez zarzutu.
120 sekund później zawodnik Fenerbahce Stambuł był już bez szans. W polu karnym reprezentacji Turcji doszło do ogromnego zamieszania. Luka Modrić, po tym jak jego strzał został zablokowany, postanowił odegrać na skrzydło do Darijo Srny, a precyzyjne dośrodkowanie swojego kapitana strzałem głową wykończył Mandzukić. Napastnik VfL Wolfsburg mimo asysty obrońcy rywala zdołał podwyższyć prowadzenie ekipy z Bałkanów.
Podopieczni Guusa Hiddinka nie potrafili otrząsnąć się po stracie drugiej bramki. Niewiele brakło, aby za sprawą Ivicy Olicia stracili pod koniec pierwszej połowy kolejną. Demirel wygrał jednak pojedynek sam na sam z graczem Bayernu Monachium.
W przerwie Guus Hiddink zdecydował się na dokonanie jednej zmiany. Miejsce Gokhana Gonula zajął Gokhan Tore. Ta roszada nie sprawiła jednak, że gracze znad Bosforu zaczęli grać lepiej. Sześć minut po wznowieniu gry z rzutu wolnego dośrodkował Srna, a kompletnie niepilnowany Vedran Corluka z najbliższej odległości głową wpakował piłkę do siatki. To dopiero drugie trafienie defensora Tottenhamu w narodowych barwach.
Między 64. a 66. minutą Chorwaci mogli dwukrotnie dobić swojego rywala. Najpierw niewiele brakło, aby trzecią asystę w tym meczu zaliczył Darijo Srna. Obrońca Szachtara Donieck zagrał z rzutu wolnego do Josipa Simunicia, ale najstarszy gracz w zespole Slavena Bilicia trafił wprost w Demirela. Następnie turecki golkiper z najwyższym trudem poradził sobie ze strzałem Modricia.
Kolejne fragmenty meczu nie obfitowały już w zbyt wiele ciekawych sytuacji. Znów bliski wpisania się na listę strzelców był Modrić, lecz i tym razem czujny w tureckiej bramce był Demirel. Sporo pracy miał też sędzia Felix Brych, który przez ostatnie pół godziny meczu ukarał pięciu graczy żółtymi kartkami.
Wynik meczu nie uległ jednak zmianie i Chorwaci wywieźli ze Stambułu bardzo cenną zaliczkę przed rewanżem. Jeśli podopieczni Slavena Bilicia zagrają w Zagrzebiu tak samo jak dziś, to Turcy długo będą wspominać ten barażowy dwumecz.









