Sensacja? Nie, sensacji nie było. Sensacją byłby brak dogrywki w spotkaniu fazy pucharowej z udziałem reprezentacji Chorwacji. W pięciu z sześciu ostatnich spotkań na wielkich turniejach była ona zmuszona grać przez co najmniej 120 minut. Wyjątkiem był finał poprzednich mistrzostw świata. Dzisiaj mieliśmy okazję obejrzeć kolejną dogrywkę, w której jedną z głównych ról odgrywała Chorwacja. Japończycy postawili trudne warunki, ale Chorwaci wyszli zwycięsko z serii rzutów karnych.
Japonia czy Chorwacja? Na papierze zdecydowanym faworytem przed rozpoczęciem spotkania byli podopieczni Zlatko Dalicia. A przecież to reprezentacja Japonii w trakcie tego turnieju potrafiła pokonać Niemców oraz Hiszpanów. Po emocjonującym spotkaniu awans do ćwierćfinału wywalczyli faworyci, aczkolwiek Japończycy pozostawili po sobie pozytywne wrażenie.
Dominik Livaković bohaterem!
Większość spotkania toczyła się pod dyktando wciąż obecnych wicemistrzów świata. Tak było w regulaminowych 90 minutach, tak było w dogrywce i tak było w serii rzutów karnych. W serii „jedenastek” Japończycy pomylili się aż trzykrotnie, wielka w tym zasługa bramkarza Dinama Zagrzeb. Dominik Livaković obronił trzy strzały rywali i dołączył do zacnego grona bramkarzy, którzy mogą pochwalić się tym osiągnięciem.
Sporo pretensji pojawiało się w kierunku bramkarza, któremu według powszechnej opinii momentami brakowało skupienia między słupkami. Dzisiejszym spotkaniem udowodnił jednak, że jest prawdziwym fachowcem w swojej dziedzinie. W trakcie spotkania obronił kilka groźnie wyglądających strzałów reprezentacji Japonii, a w serii „jedenastek” położył kamień węgielny pod swój pomnik.
Chorwacja przeżywała męczarnie
Nie był to perfekcyjny mecz w wykonaniu Chorwatów. Na dobrą sprawę, gdyby podejmowali lepsze decyzje w pobliżu pola karnego rywali, tej dogrywki i następującej po niej serii rzutów karnych mogłoby nie być. Chorwacja nie gra na tym turnieju wybitnie, gra w sposób, który zapewnia jej korzystny rezultat. Wynik mógłby być rozstrzygnięty, gdyby selekcjoner Zlatko Dalić wystawił na to spotkanie napastnika.
W wyjściowej jedenastce Chorwatów wyszedł Bruno Petković, który swoim poruszaniem i próbami irytował nie tylko kibiców, ale i zawodników reprezentacji Chorwacji. W drugiej połowie w jego miejsce pojawił się Ante Budimir, który… jeszcze w trakcie dogrywki zszedł z boiska. Wyróżnić należy bardzo aktywnego Ivana Perisicia.











