Ostatni mecz sobotniego maratonu. Pojedynek kończący dzisiejsze zmagania w grupie D. Po remisie Argentyny z Islandią, Chorwacja i Nigeria stanęły przed szansą objęcia prowadzenia w tabeli. Ta sztuka udała się Chorwacji, która pewnie pokonała rywali z Afryki, 2:0.
Trudne miłego początki
Od samego początku obie ekipy starały się przejąć inicjatywę. Nikt nie odstawiał nogi. W pierwszych minutach Chorwaci starali się grać wysokim pressingiem, który nie przynosił zamierzonego efektu. Lepiej zbudowani gracze z Afryki z łatwością wygrywali pojedynki z piłkarzami z Półwyspu Bałkańskiego i powoli przejmowali inicjatywę.
Chorwaci lepiej odnajdywali się w grze z kontry. Po jednej z takich akcji, w 13. minucie, byli bliscy objęcia prowadzenia. Jednak po strzale Mandżukicia piłka przeleciała nad poprzeczką.
Była to do 30. minuty najlepsza okazja do zdobycia bramki. Gra toczyła się głównie w środku pola. Momentami piłkarze byli bardziej zainteresowani atakiem na nogi rywala niż piłką.
Wynik spotkania uległ zmianie po stałym fragmencie gry. Po dośrodkowaniu Modricia z rzutu rożnego piłkę strącił Mandżukić, a ta odbiła się jeszcze od nogi Etebo i wpadła do siatki. Gol uskrzydlił Chorwatów. Szybko przejęli inicjatywę w grze, utrzymując się przy piłce kreowali sobie następne sytuacje, wciąż atakując bramkę Nigerii.
Nigeryjczycy w ostatnich minutach pierwszej połowy zerwali się jeszcze do ataku, ale nie zagrozili bramce strzeżonej przez Subasicia w realny sposób. Do przerwy Chorwaci mieli jednobramkową przewagę nad rywalami z Afryki.
Mądrość i dominacja
Na drugą połowę piłkarze z Nigerii wyszli podrażnieni z chęcią zdobycia szybkiej bramki dającej wyrównanie. Mimo wyraźnej przewagi, piłkarze reprezentacji Nigerii nie potrafili udowodnić swojej dominacji golem. Najlepszym przykładem ich nieporadności jest fakt, że pierwszy celny strzał na bramkę Chorwatów, oddali dopiero w 60. minucie.











