Przed startem T-Mobile Ekstraklasy każdy klub występujący w tej lidze ma ambitne plany co do sezonu i miejsca w tabeli. Trzy pierwsze kolejki wyselekcjonowały drużyny, które najchętniej zaczęłyby sezon raz jeszcze. Kiedy nastąpi pierwsza zmiana na stanowisku trenera w T-ME, a który pacjent odżyje?
Europejska czkawka
Fatalnie sezon ligowy rozpoczął Ruch Chorzów. Podopieczni Jana Kociana prawdopodobnie wszystkie siły rzucili na europejskie puchary, co czkawką odbija się w meczach ligowych. Chorzowianie zamykają tabelę, mając na koncie trzy porażki i strzeloną tylko jedną bramkę. O ile porażkę w pierwszej kolejce ze Śląskiem można jakoś wytłumaczyć, o tyle przegraną z Górnikiem Łęczna trudno zrozumieć. W trzeciej serii spotkań podopieczni Kociana zostali rozgromieni przez Podbeskidzie aż 3:0. Między tymi spotkaniami w czwartkowe dni „Niebiescy” starali się podbić Europę. W drugiej rundzie eliminacji Ligi Europyj w dwumeczu Ruch okazał się lepszy od FC Vaduz reprezentującego Liechtenstein. Występujący w szwajcarskiej pierwszej lidze Vaduz był wymagającym rywalem, ale chorzowianie najpierw wygrali 3:2 u siebie, a potem zremisowali na wyjeździe. Przyczyn słabego początku może być o wiele więcej niż tylko gra co trzy dni. „Niebiescy” dysponują bardzo wąską kadrą, a trener Kocian nie zawsze ma pole manewru. Ale chyba najgorsze dla piłkarzy i kibiców jest rozgrywanie meczów u siebie – na stadionie Piasta Gliwice. Ruch zawsze był groźny na swoim stadionie przy ulicy Cichej, teraz ten atut został mu odebrany. Trzy pierwsze porażki nie są tragedią, reforma ligi służy bowiem drużynom z miejsc spadkowych. Warto jednak się zastanowić, czy warto grać o europejskie puchary, będąc w takiej sytuacji? Jan Kocian ma mocną pozycję w Chorzowie i nawet w przypadku porażki z duńskim Esbjerg fB do zmiany szkoleniowca raczej nie dojdzie.

Bolesne pasowanie
Trzy porażki z rzędu zanotowali również piłkarze Cracovii. Krakowski klub miał na ten sezon spore nadzieje – różnorodne spoty reklamowe, buńczuczne zapowiedzi, ale początek ligi przerósł ich możliwości. Nowy szkoleniowiec „Pasów”, Robert Podoliński, wymieniany jest jako pierwszy kandydat do zwolnienia w T-ME. Podoliński jest młodym, ale mało doświadczonym szkoleniowcem, którego obecny sezon jest pierwszym w najwyższej klasie rozgrywkowej. Angaż w Krakowie zawdzięcza dobrym wynikom w pierwszej lidze, które odnosił z swoim byłym klubem, Dolcanem Ząbki. Odwagi nowemu trenerowi odmówić nie można, decyduje się bowiem na oryginalny wariant gry trzema obrońcami i dwoma napastnikami. Jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie, zanim „Pasy” podłapią pomysł Podolińskiego, a ten doszlifuje jego zalety oraz przestanie powielać błędy w nowym ustawieniu Cracovii.












