Przed rozpoczęciem sezonu 2. ligi Chojniczanka Chojnice z miejsca stała się jednym z faworytów do awansu. Właśnie tak to najczęściej jest ze spadkowiczami. Sam początek rozgrywek szybko potwierdził te głosy. Podopieczni Adama Noconia grali efektownie, a za tym szły bardzo dobre wyniki. Jednak później coś się zepsuło, słabe rezultaty na wyjazdach, braki kadrowe itd. Czołówka ligi zaczyna pomału odskakiwać od reszty, przez co sprawa powrotu do Fortuna 1. Ligi wcale nie jest taka oczywista.
Zaczęło się tak pięknie – obiecujące transfery, zakontraktowanie doświadczonego trenera. To wszystko dawało powody do optymizmu. Pierwsze mecze ligowe to potwierdziły. Po pięciu meczach „Chojna” była liderem 2. ligi. Od przegranego meczu ze Skrą Częstochowa wyniki pogorszyły się, szczególnie na wyjazdach. Później pojawiły się pierwsze absencje, część problemów ciągnie się do dziś.
Chojniczanka Chojnice na bakier z wykończeniem
Właśnie podczas starcia w Częstochowie pojawiły się pierwsze niepokojące sytuacje. Zmarnowany rzut karny i pozostałe dogodne okazje strzeleckie. Nie bez znaczenia był tutaj świetny występ Mikołaja Biegańskiego, bramkarza Skry. Ten fakt podkreśla, że Chojniczanka była stroną przeważającą. Mimo to nie zdołała wywieźć spod Jasnej Góry choćby jednego punktu. Jako ciekawostkę należy podać fakt, że Biegański był wcześniej na testach w Chojniczance, ale z niego zrezygnowano.
Kolejnym meczem, podczas którego ofensywa „Chluby Grodu Tura”, delikatnie mówiąc, się nie popisała, były derby Pomorza z Bytovią Bytów. Spotkanie źle zaczęło się dla ekipy z Chojnic, po nieco ponad 30 minutach przegrywała 0:2. Jednak o defensywie wspomnimy później. W drugiej połowie zrobiło się ]2:2 po trafieniach Szymona Skrzypczaka. I znów odezwała się nieskuteczność.
W końcowych minutach Chojniczanka powinna prowadzić 4:2, a wyżej wspomniany napastnik skompletować hattricka. Stare i już dość oklepane powiedzenie mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Tak samo było w Bytowie. Doliczony czas gry, strzał Jakuba Bacha z lewej strony boiska, rykoszet i Paweł Sokół nie zdążył trącić futbolówki. Porażka 2:3 w derbach pokazała, że forma Chojniczanki się załamała.
Szeroka kadra, ale nie na wszystkich pozycjach
Na skrzydłach i w ataku faktycznie Chojniczanka Chojnice ma w czym wybierać, nawet bez negatywnego odbicia na formie czy wynikach. W środku pola czy na bokach obrony z tym bywa różnie. Bardzo dobrze pokazały to mecze bez Roberta Ziętarskiego. Pomocnik nie brał udziału w starciach z Motorem Lublin i właśnie z Bytovią. Efekt był taki, że „Chojna” straciła pierwsze punkty u siebie, remisując 0:0 z beniaminkiem, a o derbach pisaliśmy wyżej. Były zawodnik Olimpii Grudziądz po odejściu Bartosza Wolskiego czy wcześniej Pawła Zawistowskiego stał się podstawowym rozgrywającym chojnickiej drużyny. Przy nieobecności Ziętarskiego ten ciężar spadł na Macieja Konę, Pawła Czajkowskiego czy Adriana Rakowskiego, którzy w Chojnicach pełnią bardziej defensywne funkcje.










