Kojarzycie te memy z wpół niedorysowanym koniem? Tak mniej więcej wyglądała gra Chelsea w tym spotkaniu – popełniająca niepotrzebne błędy w defensywie, ale za to groźna pod bramką rywala. I w sumie dobrze, bo przez to byliśmy świadkami jednego z najlepszych i najbardziej dramatycznych meczów Ligi Mistrzów ostatnich lat. Osiem bramek, dwie czerwone kartki, dwie bramki samobójcze i dwa gole nieuznane – chyba wypada wierzyć Frankowi Lampardowi, który określił ten mecz jako „jedną z jego najbardziej szalonych nocy”. Jednak gdy opadnie już bitewny kurz, Anglik będzie miał sporo powodów do niezadowolenia.
Ci, którzy z bogatej ramy oferowanych spotkań w telewizji wybrali akurat to, niech przyznają się szczerze. Ilu z Was przełączyło kanał na inny po tym, jak Donny van de Beek zdobył gola na 4:1 dla Ajaksu? Jesteście jednak rozgrzeszeni, mało kto bowiem spodziewał się tak szalonego obrotu spraw w pozostałej części spotkania. Gdy Cesar Azpilicueta dobił piłkę do bramki z kilku metrów, wydawało się, że jest to bardziej gol na pocieszenie, ale nic bardziej mylnego. Szybkie dwie czerwone kartki, które padły w kontrowersyjnych okolicznościach, sprawiły, iż londyńczycy znów poczuli krew.
Ostatecznie doprowadzili do wyrównania i byli nawet blisko zgarnięcia całej puli, jednak sędzia dopatrzył się zagrania ręką przy bramce Azpilicuety. Okazuje się zatem, że można czuć niedosyt po spotkaniu, którego nie przegrało się, będąc w pewnym momencie trzy bramki w plecy. Cóż, cała Liga Mistrzów.
Magia Ziyecha
30 mln euro?! Tyle w przybliżeniu ma wynosić klauzula odstępnego za marokańskiego zawodnika. Promocja stulecia, biorąc pod uwagę to, do czego jest zdolny. Ziyech skradł większą część reflektorów tego wieczora i tylko niesamowity comeback Chelsea przeszkodził mu w zostaniu bohaterem okładki wielu europejskich gazet. Najpierw 26-latek popisał się genialną asystą przy bramce Promesa, by później absolutnie ośmieszyć Kepę Arrizabalagę strzałem z rzutu rożnego rzutu wolnego.











