Yaya Toure rozgniewał się na Manchester City. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej zagroził, że jeśli do soboty nie otrzyma propozycji nowego kontraktu, odejdzie z Etihad Stadium.
Brytyjski „The Sun” informuje dzisiaj, że sytuacja pomiędzy klubem a zawodnikiem jest napięta. Na rozwiązanie tej sprawy z niecierpliwością czekają rzekomo Real Madryt i Chelsea Londyn. Obydwa zespoły są zainteresowane sprowadzeniem Yayi Toure, który miałby kosztować około 25 milionów euro.
Były piłkarz FC Barcelona już od kilku lat jest marzeniem Jose Mourinho, który kilkukrotnie próbował go do siebie sprowadzić. Problemem jest jednak gaża, jaką zawodnik pobiera z klubowej kasy. Obecnie w Manchesterze zarabia aż 13 milionów euro rocznie. Jego ewentualna przeprowadzka do Madrytu uzależniona jest również od przyszłości Mourinho, którego hiszpańskie media nie widzą przecież w Madrycie na przyszły sezon.
Dimitri Seluk, agent Yayi Toure, informuje, że jego klient może opuścić zespół ciągle panującego mistrza Anglii, jeśli ten nie rozpocznie z nim rozmów. – Jeśli w ciągu trzech lub czterech dni rozpoczną się rozmowy na temat renegocjowania umowy, to dobrze. Jeśli nie, nie będziemy czekać i rozpoczniemy negocjacje z innymi klubami. Jeśli do soboty nie otrzymamy propozycji, Yaya odejdzie w maju. To nie jest kwestia pieniędzy. To jest po prostu denerwujące, ponieważ Yaya nie czuje się szanowany. To nie jest normalne, że negocjacje trwają sześć miesięcy, kiedy zawodnik od początku jest gotowy do podpisania nowej umowy – powiedział Seluk.










