Pół roku wytrzymała angielska Premier League bez Charliego Austina – snajper zasilił szeregi Southampton 16 stycznia. Zaczął wyśmienicie – w swoim debiucie z Manchesterem United strzelił zwycięską bramkę na Old Trafford. Trudno o lepszy początek, ale jaka będzie rola Anglika na St Mary’s Stadium? W ekipie „Świętych” ktoś będzie musiał pogodzić się z przebywaniem na ławce rezerwowych.
Z dużym prawdopodobieństwem możemy jednak stwierdzić, że nie będzie to nasz bohater. Wyciągnięcie piłkarza tego kalibru za cztery miliony funtów, to jak wygrana na loterii, o czym doskonale wiedzą włodarze zespołu, jednak nie tylko wręcz okazyjna cena miała wpływ za transfer. Poprzedni sezon Austin zakończył z 18 bramkami w Premier League, ustępując jedynie Aguero, Kane’owi i Coście. Nic wielkiego? No chyba, że grasz dla czerwonej latarni ligi.
Ostatni rozdział powieści pod tytułem „Queens Park Rangers” Austin pisał już na drugim poziomie rozgrywkowym, gdzie przez ostatnie pół roku udało mu się zdobyć dziesięć bramek w szesnastu występach. Jednakże już poprzedni sezon miał być dla niego trampoliną do lepszego klubu. Latem blisko były Newcastle i Aston Villa, wobec czego sam zainteresowany nie powinien żałować, że postanowił pół roku przemęczyć się w Championship… O tym, dlaczego nowy nabytek Southampton dopiero teraz opuścił Londyn, pisałem TUTAJ.
Ból głowy trenera
– Nie jest tajemnicą, że kontrakt Charliego wygasłby w lecie, więc jest to decyzja podjęta w najlepiej pojętym interesie finansowym klubu – tak transfer skomentował Les Ferdinand, dyrektor sportowy QPR. Londyńczycy albo dostaliby za napastnika kilka milionów, albo pół roku później oddaliby go za darmo, a w związku z zajmowanym obecnie trzynastym miejscem w lidze i nikłymi szansami zarówno na spadek, jak i na awans, decyzja o sprzedaży Austina nie należała do trudnych.

Należy jednak zastanowić się: dlaczego właśnie Southampton? Sam zawodnik wydaje się być w siódmym niebie.
– Nie mogę się doczekać, żeby spotkać chłopaków i pokazać im, co potrafię zrobić na boisku – mówił zaraz po przybyciu do klubu. Jak to wygląda ze strony trenera oraz reszty zawodników? O ile Ronald Koeman ma powody do radości, o tyle nowi koledzy Austina – niekoniecznie. Dlaczego? Otóż, jeżeli aklimatyzacja goleadora przebiegnie pomyślnie, będzie on najlepszym atakującym w zespole.
Na tym samym etapie poprzedniego sezonu Premier League, reprezentant Anglii miał na koncie aż trzynaście bramek, co dzisiaj stawiałoby go w niezwykle dogodnym położeniu w wyścigu o tytuł króla strzelców. W Southampton zaś golami dzielą się niemal po równo Graziano Pelle, Shane Long, Dusan Tadić i Sadio Mane. O ile dwaj ostatni są skrzydłowymi i o miejsce w składzie bać się nie muszą, o tyle środkowi napastnicy zyskali godnego rywala.











