Angielskie media informują, że napastnik Bordeaux przybył do Londynu, by przedyskutować ostateczne kwestie związane z przejściem do Arsenalu.
26-latkowi latem kończy się kontrakt i wszystko wskazuje na to, że jego następnymi pracodawcami będą „Kanonierzy”. Marokańczyk, pomimo słabego sezonu jego drużyny w Ligue 1, zdołał ustrzelić we wszystkich rozgrywkach aż 17 bramek.
Prezydent klubu, Jean-Louis Triaud, wyjawił, że ze strony Bordeaux zrobił wszystko, by zatrzymać Chamakha. Francuz powiedział też, że ma pewien żal co do tego, w jaki sposób Arsenal załatwiał transfer.
– Marouane dostał od nas propozycje przedłużenia kontraktu. Pierwsza z nich miała miejsce 1 stycznia 2009 roku. Powiedział, że nie rozmawiał z Arsene Wengerem, ale wydało mi się to trochę dziwne. Jak można być przymierzanym do innego klubu, nie rozmawiając wcześniej z jego menadżerem?
– Odkąd tutaj pracuję, miałem dwa problemy w kwestiach transferowych. Dotyczyło to Wiltorda oraz Chamakha. Obaj związani z Arsenalem. Gdyby Marouane zaakceptował naszą propozycję, mógłby podwyższyć swoje zarobki. Uważam, że został zmanipulowany i źle go pokierowano. Nie wiedziałem co się wtedy działo i jako prezydent, żałuję tego – komentuje Triaud.










