Lech Poznań nie ma łatwych ostatnich tygodni. Następne również nie zapowiadają się lepiej. Na szczęście „Kolejorz” zbliża się powoli do końca tego maratonu i uda się na zasłużoną przerwę. Chyba najbardziej eksploatowanymi zawodnikami są środkowi pomocnicy, którzy trzymają całą grę w ryzach i są gwarantami bezpieczeństwa z tyłu, ale i z przodu są w stanie dużo wykreować.
Nie ma co ukrywać, że była to bardzo trudna runda dla Lecha. Nie da się rozegrać tylu spotkań na jednakowym dobrym poziomie. Po prostu jest to niewykonalne, dlatego musimy być trochę wyrozumiali dla niektórych piłkarzy i przymknąć oko, jak zdarzy się od czasu do czasu przeciętny występ. Jednak najpewniejszą i najsolidniejszą formacją, o którą John van den Brom musiał bać się najmniej, był środek pola. Mimo że grając na dwójkę środkowych pomocników, tę pozycję obstawiała na dobrą sprawę tylko trójka zawodników.
Lech Poznań – centrum bezpieczeństwa
Każdy w życiu lubi czuć się bezpieczny. Bezpieczeństwo i spokój to jedne z rzeczy, których pragniemy. Lubimy ludzi, wokół których czujemy się pewnie i wiemy, że możemy im powierzyć wszystko i nie martwić się, że zrobią jakąś głupotę. Z pewnością takimi ludźmi, którzy zadbaliby o nasz majątek i spokój, byliby Jesper Karlstrom i Radosław Murawski. To są ludzie, którym można zaufać. Gwaranci bezpieczeństwa.
Lechu, to nie wypali! Artur Rudko to nie jest bramkarz na miarę Lecha
Tak jak w życiu potrzebujemy bezpieczeństwa, tak i na boisku drużyna potrzebuje ludzi, którzy zapewnią jej spokój i ugaszą każdy pożar. Gdy przyjdą problemy, oni będą. Gdy Kristoffer Velde zaplącze się o swoje nogi, jego nierozmyślny błąd błyskawicznie naprawią Karlstroem i Murawski. Być może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale to jest naprawdę rzecz nieoceniona, gdy zawodnik z przodu może pozwolić sobie na niekonwencjonalne zagranie, bo ten środkowy pomocnik pójdzie za nim i będzie go osłaniał jak na wojnie. A w przypadku niepowodzenia oprócz zapiski w statystykach nic się nie zmieni.
Lech Poznań w tym momencie ma drugą najlepszą defensywę, zaraz po Rakowie. Nie jest to zasługa wyłącznie obrońców. Na to składa się cały zespół, ale przede wszystkim wielką rolę odgrywają w tym środkowi pomocnicy. Zwłaszcza ci, których odczytujemy jako defensywni. Oni świetnie uzupełniają i dopełniają się z bardzo mocnymi środkowymi pomocnikami. Powoduje to, że bardzo trudno przedostać się środkiem pola. W meczu z Cracovią trzy odbiory zanotował Murawski i zdawało się, że jest zawsze tam, gdzie są kłopoty. Nie bez przyczyny ostatnią bramkę z gry w lidze Lech stracił 11 września w meczu z Pogonią. Szmat czasu.











