Lider tabeli Scottish Premier League – Celtic Glasgow niespodziewanie zremisował bezbramkowo z najsłabszą drużyną ligi Inverness.
Celtic od początku spotkania grał bardzo bezbarwnie. Już w piątej minucie spotkania Inverness przeprowadziło akcję, po której zdobyło bramkę. Jednak arbiter tego spotkania, Charlie Richmond, gola nie uznał, bowiem jeden z zawodników gospodarzy w tej sytuacji znajdował się na pozycji spalonej. Trzeba także przyznać, że Inverness w pierwszych minutach miało wyraźną przewagę nad wyżej notowanym rywalem. Potem Celtic jednak zaczął atakować i zawodnicy „The bhoys” mieli kilka okazji do zdobycia bramki jednak żadnej z nich nie zdołali wykorzystać. Najgroźniejszą sytuację w pierwszej części gry mieli zawodnicy Inverness. Po rzucie wolnym w 28. minucie głową strzela Imrie, jednak świetnie w bramce zachował się Boruc, który zdołał wybronić ten trudny strzał.
W drugiej połowie do 75. minuty było bardzo mało sytuacji do zdobycie bramki czy to z jednej, czy z drugiej strony. Dopiero ostatni kwadrans przyniósł kibicom zgromadzonym na Caledonian Stadium trochę emocji. Najpierw świetnej okazji nie wykorzystał Imrie, który nie trafił w piłkę. Chwilę potem tak samo zachował się Hesselink. Celtic próbował cały czas atakować, jednak tym samym narażał się na kontry ze strony Inverness. Po jednej z nich do piłki doszedł Odhiambo, który jednak nie zdołał pokonać dobrze spisującego się w bramce Artura Boruca. W doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu Naylora piłkę głową zagrywa do kapitana Celticu Brown, ten od razu decyduje się na strzał, uderza z całej siły z szóstego metra, ale piłka przelatuje centymetry na poprzeczką. Chwilę potem sędzie główny zakończył to spotkanie.
Tym samym Inverness przerwało niechlubną passę ośmiu przegranych z rzędu spotkań. Na pewno wpływ na ten wynik miało to, że nowym szkoleniowcem gospodarzy tego spotkania jest Terry Butcher. Widać było w tym meczu, że pod jego wodzą piłkarze Inverness grają o niebo lepiej niż w poprzednich spotkaniach. Dzięki temu remisowi podopieczni Butchera mają tylko czteropunktową stratę do jedenastego Falkirk. Wydaję się, że jeśli zawodnicy pod wodzą nowego trenera będą grać nadal tak dobrze, to zapowiada się arcyciekawa walka o utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej w Szkocji. Z kolei Celitc po 24. kolejce ma zaledwie dwa punkty przewagi nad lokalnym rywalem – Glasgow Rangers.










