Dzisiejsze mecze Pucharu Króla zakończyły się wysokimi wygranymi Valencii, Sevilli i Atletico. Z czołówki zawiódł tylko Villarreal, który zremisował z trzecioligowym Poli Ejido. Niespodzianką można nazwać podział punktów w meczu Getafe z ekipą z czwartej, półamatorskiej ligi.
Spośród rozegranych dziś jedenastu meczów najwcześniej na boisko wybiegli gracze Sevilli i Valencii. Obaj giganci futbolu, niemal etatowi uczestnicy rozgrywek Ligi Mistrzów, mieli równie łatwe zadanie co Real i „Barca” – grali z drużynami z Segunda B. Rywalem „Los Ches” była ekipa Logrones. Trzecioligowiec stawiał opór Lewantyńczykom tylko przez pierwszą połowę. W drugiej dał sobie wbić trzy bramki i z pewnością już zapomniał o możliwości awansu. Na uwagę zasługuje dublet świetnie ostatnio dysponowanego Aritza Aduriza. Andaluzyjczycy z Sewilli spisali się jeszcze lepiej, aplikując aż cztery bramki Realowi Union, który dwa lata temu z Pucharu Króla wyrzucił „Królewskich” z Madrytu. Dwa trafienia Negredo i po jednym Alfaro i Juana Carlosa zapewniły ekipie Manzano wielki spokój przed rewanżem na Sanchez Pizjuan.
Spora niespodzianka w Kordobie, gdzie miejscowa drużyna wyraźnie, dwoma golami, pokonała Racing Santander. Pierwszoligowiec prezentuje obecnie formę, która jednoznacznie wskazuje na rychły spadek do Segunda Division. Trener Miguel Angel Portugal może jeszcze liczyć na rewanż na Sardinero. Ale do remontady potrzebne będą nie tylko dobre chęci – potrzeba jeszcze zmiany podejścia piłkarzy.
Zawiodły również dwie inne drużyny z La Liga. Getafe tylko zremisowało z jedyną czwartoligową ekipą w stawce, Portugalete. Podobnym wynikiem (1:1) zakończył się mecz Villarrealu z Poli Ejido. Gol Altidore’a z końca pierwszej połowy nie wystarczył – rywal wyrównał już w doliczonym czasie gry.
Świetnie ostatnio dysponowany Espanyol nie zawiódł i wywalczył zwycięstwo w meczu z tegorocznym spadkowiczem z Primera Division, Valladolidem. Na uwagę zasługą dwa gole Alvaro Vazqueza. Wychowanek katalońskiej ekipy coraz bardziej się rozpędza i niedługo może zacząć pukać do drzwi pierwszej drużyny.
Inny spadkowicz, Xerez, grał z beniaminkiem z Walencji. W niezwykle ciekawym meczu okraszonym pięcioma golami talentem ponownie błysnął weteran z ekipy z Andaluzji, Mario Bermejo. Górą byli jednak panowie z Levante, którzy strzelili dwa gole w ciągu ostatnich dziesięciu minut spotkania.
W niezbyt ciekawym meczu w Sewilli miejscowy Betis uległ Saragossie. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Fernandez, pewnie wykorzystując rzut karny.
W starciu pierwszoligowych drużyn z Gijonu i Majorki padł wynik 3:1 na korzyść wyspiarzy. Dwa gole strzelił świetny w tym sezonie Cavenaghi.
W innym spotkaniu ekip z La Liga Hercules bezbramkowo zremisował z Malagą.
Jako ostatni swój mecz rozegrali piłkarze Atletico Madryt. Ich rywalem byli piłkarze Universidad Las Palmas. „Los Colchoneros” nie pozostawili niżej notowanemu rywalowi złudzeń i już w pierwszej połowie prowadzili dwoma bramkami (trafienia Godina i Aguero). Po przerwie dołożyli trzy kolejne (znów Aguero, a także Costa i Merida) i w dobrych humorach zeszli do szatni. Quique Flores z pewnością cieszy się powrotem do dobrej dyspozycji Kuna. Trapionemu kontuzjami Argentyńczykowi dwa gole dodały pewności siebie. Teraz musi tylko zacząć strzelać w prawdziwie ważnych meczach – już niedługo debry Madrytu!










