Tuż po gwizdku sędziego, kończącym wczorajszy mecz Sevilli z Realem Madryt, w kierunku bramkarza „Królewskich” poleciały dwie plastikowe butelki, z czego jedna z nich dosięgła celu i trafiła Casillasa w głowę. Hiszpańska federacja po zapoznaniu się z zapisami z kamer zadecyduje o dalszych konsekwencjach dla klubu ze stolicy Andaluzji.
Przed tym spotkaniem Sevilla rozgrzała atmosferę wokół spotkania. Opublikowała nawet film ze swoimi piłkarzami, którzy pomalowani w wojenne barwy zapowiadali bój przeciwko Realowi, a sam film kończył się przekazem w języku portugalskim „stracisz tytuł”, co zostało odczytane jako bezpośredni atak skierowany przeciwko Jose Mourinho. Jak widać po wczorajszych wydarzeniach, bojowe nastroje udzieliły się niestety także niektórym kibicom na Sanchez Pizjuan.

Butelki poleciały w stronę Casillasa tuż po końcowym gwizdku sędziego, kiedy to chciał zacząć świętować cenne zwycięstwo 1:0 swojej drużyny. Na całe szczęście, żadna krzywda najlepszemu bramkarzowi świata 2010 się nie stała i po krótkiej pomocy medycznej udał się z resztą ekipy do szatni, butelki zostały natomiast zabrane przez sztab Realu do dalszego zbadania i ewentualnego pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności.
Fakt rzucenia butelkami zanotował w pomeczowym protokole sędzia tego spotkania, Undiano Mallenco, zatem nawet jeśli celny miotacz się odnajdzie, to nie tylko on poniesie konsekwencje swoich czynów. Hiszpańska federacja zgodnie z procedurami musi teraz wszcząć postępowanie przeciwko andaluzyjskiemu klubowi i w przeciągu następnych tygodni okaże się, jaką karę będzie musiał ponieść za podżeganie do tej „wielkiej wojny”.











