Golkiper Realu Madryt przestrzega kolegów z reprezentacji Hiszpanii przed lekceważeniem teoretycznie słabszych rywali. Casillas chce wyzwolić dodatkowe ambicje przed pierwszym meczem „La Roja” ze Szwajcarią.
Wraz z pięciokrotnymi mistrzami świata, Brazylijczykami, Hiszpanie są uznawani za faworytów do zwycięstwa na mundialu w tym roku. Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego świętuje jeden z najbardziej udanych okresów w swojej historii, dzięki wygranej na mistrzostwach Europy w 2008 roku, a także wielkich sukcesach w piłce klubowej za pośrednictwem FC Barcelony. Mimo tego Iker Casillas tonuje nastroje w drużynie prowadzonej przez Vicente Del Bosque.
Etatowy bramkarz reprezentacji przekonuje, iż na tegorocznym mundialu nie ma zespołów z niższej półki, a każda drużyna może sprawić niespodziankę. – Popatrzmy na Japonię, która wygrała z Kamerunem czy Paragwaj remisujący z Włochami. Poziom drużyn bardzo się wyrównał, nie ma już chłopców do bicia, a my musimy być gotowi na wszystko. Każdy rywal chce zagrać znakomicie przeciwko Hiszpanii, a Szwajcaria jest do tego zdolna – wyjaśnił Casillas.
Uczestnik trzeciego w swojej karierze narodowej mundialu wypowiedział się także o aktualnym selekcjonerze. Bramkarz „Królewskich” zapewnił, iż Vicente Del Bosque jest w każdym procencie innym człowiekiem, aniżeli Luis Aragones, z którym Hiszpanie zdobyli mistrzostwo Europy w 2008 roku. – Del Bosque wprowadził nowe pomysły, a także kilku nowych zawodników bez zmiany trzonu zespołu. Może i jesteśmy uważani za znakomity zespół, jednak jeżeli nie zwyciężymy w RPA, nie spełnimy pokładanych w nas oczekiwań – zakończył.









