Sevilla przegrała z Espanyolem 1:2 w ostatnim sobotnim spotkaniu 19. kolejki Primera Division. Pomimo iż gospodarze stworzyli sobie bardzo dużo bramkowych sytuacji, tylko jedna z nich zakończyła się golem, w dodatku kontrowersyjnym. Katem Andaluzyjczyków został Jose Callejon, który zdobył obydwie bramki, fantastycznie zagrała również cała defensywa Katalończyków, a stracony gol obciąża bardziej konto sędziego niż któregoś z obrońców.
Gospodarze przystępowali do tego spotkania z bardzo korzystnym bilansem ostatnich spotkań – nie przegrali meczu od pięciu spotkań, czterokrotnie zdobywając komplet punktów i remisując tylko z Villarrealem. W Hiszpanii w tym sezonie gra o europejskie puchary zapowiada się wciąż bardzo interesująco – Sevilla, żeby nadal myśleć o powtórzeniu pozycji sprzed roku, musiała podtrzymać korzystną passę. Espanyol natomiast nie mógł sobie pozwolić na porażkę, gdyż kosztowałoby to go utratę pięciopunktowej przewagi nad Andaluzyjczykami, swoimi bezpośrednimi rywalami w walce o miejsce premiowane Ligą Mistrzów. Zwycięstwo Katalończyków w tym spotkaniu było jednak mniej prawdopodobne – przegrali oni trzy ostatnie ligowe pojedynki z Athletikiem, Barceloną oraz Valencią oraz odpadli w zeszłym tygodniu z rozgrywek Pucharu Króla, w którym okazali się gorsi od Atletico.

Mecz zdecydowanie lepiej i agresywniej rozpoczęli gospodarze, którzy już po dziesięciu minutach mogli prowadzić dwiema bramkami – najpierw w 6. minucie Zokora fatalnie przestrzelił z kilkunastu metrów, a minutę później piękną główkę zaliczył Kanoute, ale Kameni popisał się paradą i zażegnał niebezpieczeństwo – strzał Malijczyka, nawet jeśli znalazłby drogę do siatki, i tak nie zostałby uznany, gdyż był on na pozycji spalonej. W 12. minucie bardzo groźnie było pod drugą bramką, ale nikt nie zdołał przeciąć płaskiej piłki zagranej w pole karne przez Chikę. Między 14. a 15. minutą najpierw popis swoich umiejętności dał Kameni – po dośrodkowaniu Romarika strzał głową Luisa Fabiano Kameruńczyk zdołał sparować na rzut rożny, a kilkadziesiąt sekund później Forlin w ostatniej chwili zablokował strzał Brazylijczyka, który zapewne znalazłby drogę do siatki rywala. Popis strzelecki ciągle trwał, a w 18. minucie Sevilla powinna była wyjść na prowadzenie – Kanoute zwiódł dwójkę obrońców i odegrał w polu karnym górną piłkę do Jesusa Navasa, ten jednak w doskonałej sytuacji przestrzelił.
Po tej wymianie ciosów gra w kolejnych minutach mocno osiadła, zupełnie jakby obie strony zbierały siły na kolejny szturm. Lepiej do tego ataku przygotowali się gracze ze stolicy Katalonii, którzy w 41. minucie wyszli na prowadzenie – świetne podanie od Javiego Marqueza trafiło do Callejona, który idealnie wybiegł zza linii obrony i kiedy znalazł się sam na sam z Varasem, dość przypadkowym wślizgiem umieścił piłkę w okienku bramki. Prowadzenie Espanyolu nie było do końca sprawiedliwe – zespół ten oddał zaledwie jeden celny strzał na bramkę i od razu przyniósł on gola, zaprocentowała jednak bardzo skuteczna gra w obronie. Do przerwy Sevilla przegrywała 0:1.











