Pierwszy krok w stronę kolejnej fazy Ligi Mistrzów to w znaczącym stopniu efekt znakomitej dyspozycji Nicolo Zaniolo. Choć przez wielu kojarzony jest wyłącznie z drużyną AS Roma, piłkarsko został ukształtowany w zupełnie innym miejscu. Wydało ono zresztą na świat wiele piłkarskich diamentów i aż strach pomyśleć, gdzie byłby teraz Inter, gdyby poznano się na nich w odpowiednim momencie.
Problem błędnej oceny zdolności piłkarskich danego zawodnika dość często trapił nawet najwybitniejszych trenerów, o czym wspominali później w wywiadach oraz biografiach. Sir Alex Ferguson tak oceniał brak zakupu Franka Lamparda na początku XXI wieku:
Ten facet ma za sobą genialną karierę. Pamiętam, że był przez nas bacznie obserwowany podczas gry w West Ham United. Szkoda, że wtedy nie zdecydowaliśmy się na złożenie oferty. To był naprawdę wielki błąd.Alex Ferguson
Wiele takich sytuacji miało także miejsce w drużynie Interu. Patrząc przez pryzmat czasu i osiągnięć, jakie mają na swoim koncie ci piłkarze, aż dziw bierze, iż ktoś nie dostrzegł w porę ich piłkarskiego potencjału oraz, co bardzo często miało miejsce, pozwalał im odejść do lokalnych rywali.
Maestro środka pola
Jedną z wielu gwiazd, jakie nie pokazały pełni swoich możliwości w barwach Interu, był Andrea Pirlo. Trafił on do mediolańskiej ekipy w roku 1998, lecz niestety zbiegło się to w czasie z częstymi roszadami na stanowisku trenera pierwszego zespołu. Żaden ze szkoleniowców nie widział w młodym pomocniku wartościowego zawodnika wyjściowego składu. W wieku 22 lat zdecydował się więc na powrót do miejsca, w którym stawiał swoje pierwsze kroki w seniorskiej piłce.
To właśnie podczas drugiego pobytu w Brescii trafił na trenera, któremu zawdzięczamy późniejsze ustawienie na boisku włoskiego wirtuoza. Carlo Mazzone podjął decyzję, aby Pirlo z defensywnego pomocnika przesunięty został na ofensywnego. Po dość dobrym sezonie w „Biancazzurrich” zdecydował się na przenosiny do AC Milan i tam przeżył najpiękniejszy etap w swojej blisko 22-letniej karierze.
Jeśli jesteśmy już przy lokalnym rywalu Interu, to w barwach sąsiadów zza miedzy piłkarskie skrzydła rozwinęło jeszcze kilku graczy, których nazwiska mówią wiele nawet tym mało zorientowanym w futbolowym świecie.
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto występy Clarence’a Seedorfa na boiskach Półwyspu Apenińskiego kojarzy z drużyną Sampdorii bądź Interu. Czarnoskóry zawodnik w XXI wiek wszedł właśnie z tą drugą ekipą, jednak przez konflikt z ówczesną gwiazdą zespołu, Brazylijczykiem Ronaldo, w roku 2002 zdecydował się na przenosiny do lokalnych rywali. Podczas swojego pobytu w zespole „Rossonerich” został między innymi dwukrotnym mistrzem kraju oraz zwycięzcą Ligi Mistrzów.
Ostoja defensywy
Jednym z nielicznych obrońców w historii, który może się pochwalić zdobyciem Złotej Piłki, jest Fabio Cannavaro. Mistrz świata z roku 2006, wybrany także najlepszym defensorem tego turnieju, przez dwa lata przywdziewał czarno- niebieskie barwy. Trafił tam w roku 2002 po niezwykle udanym pobycie w Parmie, gdzie tworząc wraz z Lilianem Thuramem jeden z najszczelniejszych bloków defensywnych w historii futbolu, doprowadził klub z północy kraju do potrójnej korony. Składały się na nią zwycięstwa w Pucharze UEFA oraz Pucharze i Superpucharze Włoch. Po rozczarowującym występie „Squadra Azzurra” na Euro 2004 podjął decyzję o przenosinach do Juventusu. Argumentował to chęcią dalszego rozwoju, na który rzekomo nie miał szans w ekipie z Mediolanu.











