Był, będzie, jest… Stilon Gorzów ProSupport walczy o przetrwanie


A mówili, że gorzej być nie może

31 stycznia 2019 Był, będzie, jest… Stilon Gorzów ProSupport walczy o przetrwanie

Gorzowski klub został założony w 1947 roku pod nazwą Jedwabnik. Kilkukrotnie poznawał smak goryczy związany z upadkiem klubu. Największe sukcesy odnosił za czasów GKP Gorzów, grając z powodzeniem w ówczesnej I lidze. Aktualnie jako Stilon Gorzów ProSupport występuje w III lidze i po raz kolejny znajduje się na rozdrożu.


Udostępnij na Udostępnij na

Pomimo że w Gorzowie Wielkopolskim piłka nożna od lat jest ważnym aspektem sportowym, to nigdy najważniejsza nie była. Każda zaznajomiona osoba z tym miastem wie, że żużel przyćmiewa inne dyscypliny. Szkoda, gdyż nie jest to sport na każdą kieszeń. Poza tym piłkarskich talentów tutaj nie brakuje.

Mateusz Ogrodowski występujący na co dzień w II-ligowym Stargardzie Szczecin Błękitni. Patryk Skórecki – pierwszoplanowa postać I-ligowego GKS Jastrzębie. Sebastian Walukiewicz, który z końcem sezonu zamelduje się w Cagliari Calcio. Czy obecnie lubiany przez wielu Dawid Kownacki kojarzony ze stolicą Wielkopolski. To rodowity gorzowianin, swój chłopak!

Jak na miejsce, które od dawna nie liczy się na ogólnopolskiej scenie piłkarskiej – całkiem przyzwoicie.Tym bardziej przerażający jest fakt, że miasto, które wydało talenty na skalę europejską, nie potrafi lub nie chce pomóc w tworzeniu gorzowskiej piłki.

Historia „Dumy Zachodu” pokazuje, że nawet na zapomnianej ziemi można stworzyć klub, który całkiem dobrze radził sobie na zapleczu ekstraklasy. Lata 2008-2010 to czasy świetności Stilonu Gorzów. Choć wtedy istniała nazwa GKP, „Niebiesko-biali” za jedyną słuszną nazwę uważali Stilon, nieraz akcentując to podczas słynnych przyśpiewek w legendarnym sektorze „H”.

Przyzwoita gra w I lidze, wiele sekcji juniorskich i osiągnięcia tych drużyn w rozgrywkach młodzieżowych. Tak można podsumować okres I ligi – to czas rozkwitu „Dumy Gorzowa”. Stadion przy Olimpijskiej uchodził za jeden z trudniejszych terenów do zdobywania punktów w ówczesnej I lidze. Potwierdzają to pamiętne starcia z Widzewem Łódź czy wygrane derby z Pogonią Szczecin.

                                        Wszystko, co dobre, szybko się kończy

Zamiast walki o awans klub ogłosił upadłość. Zarząd bezsilny wskutek bierności miasta i nikłej chęci pomocy musiał podać się do dymisji. Z funkcji prezesa zrezygnował Sylwester Komisarek oraz większość osób z nim związanych. W sezonie 2010/2011 klub przystąpił do rozgrywek bez zarządu i robił, co mógł. Tym razem dzielność nie wystarczyła. 30 kwietnia 2011 roku został rozegrany ostatni mecz z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski przegrany 1:2. W ten sposób GKP zakończył swoją przygodę z I ligą, pozostając z ponadmilionowym długiem i znakami zapytania co dalej. Bo przecież miasto takie jak Gorzów bez piłki nożnej pozostać nie mogło…

Z dzisiejszej perspektywy wiadomo, że była to nieoszlifowana kuźnia talentów. Większość piłkarzy trafiła do pierwszoligowych lub ekstraklasowych klubów. Emil Drozdowicz, Sławomi– Janicki, Mateusz Machaj, Krzysztof Kaczmarczyk, Adrian Łuszkiewicz, Mouhamadou Traore, Mateusz Piątkowski. Zwłaszcza ten ostatni, który oczarował ekstraklasę, walcząc o koronę króla strzelców w sezonie 2014/2015, a sezon później zdobył mistrzostwo Cypru z APOEL-em Nikozja.

Jak widać, nie taki ten Gorzów straszny, jak go malują. Choć dzisiaj bardzo daleko do obrazu z przeszłości.

W życiu piękne tylko są chwile. Ryszard Riedel – Dżem

            Sport to wizytówka miasta. W Gorzowie ktoś o tym zapomniał…

Pomińmy takie aspekty, jak: zła polityka marketingowa, niewypłacalność pensji, zaniedbywanie wychowanków i wiele, wiele innych.
Nie można rzucać słów na wiatr, że Stilon zasłużył sobie na to, co ma, tylko i wyłącznie sam. To już nie jest problem piłki nożnej. Wyśmienita drużyna koszykarek InvestInTheWest Enea Gorzów Wielkopolski, która po latach gry w ekstraklasie dopiero niedawno doczekała się jakichkolwiek pieniędzy, sekcje lekkoatletyczne, które nie mają godnego obiektu do trenowania – to tylko ułamek sportowej biedy w Gorzowie.

Niestety prawdziwy jest fakt, że aby zaistnieć na tutejszej scenie sportowej, najpierw trzeba dołożyć więcej niż swoje trzy grosze, bo miastu ze sportem nie jest po drodze. To dziwi, gdyż w województwie lubuskim odczuwalny jest brak porządnego klubu, co otwiera możliwości stworzenia sportowej stolicy zachodu tutaj, w Gorzowie. Niemniej jednak czcze obietnice o budowie stadionu, dotacjach i złotych górach ze strony miasta nie wystarczą. Skończyły się czasy transferów za worek piłek. Żeby wygrać, trzeba grać, a żeby grać, trzeba mieć za co – to brutalna prawda dzisiejszych czasów.

                                                     Zmiany, zmiany, zmiany

Po rozłamie GKP Gorzów i ogłoszeniu upadku zapadły ciche dni w mieście. Walne zebranie ogłosiło, że klub pod nową nazwą KS Stilon Gorzów rozpocznie grę od IV poziomu rozgrywkowego. Doszło do tego po przejęciu licencji KS Nowiny Wielkie. Spadek tak dużej drużyny do takiej ligi jak ta spowodował modę na lokalne rozgrywki wokół Gorzowa. Do dzisiaj powstają co krok nowe szkółki piłkarskie podbierające dotacje z budżetu miasta, a przeciętni trenerzy robią biznes na szkoleniu młodzieży. Ogłoszono otwarty nabór. Poszukiwano „regionalnych gwiazd”, które pomogą przywrócić blask pierwszoligowca.

Drużynę w lipcu 2011 roku przejął młody ambitny trener Paweł Wójcik. Jego przygoda nie trwała zbyt długo, gdyż 10 listopada 2011 roku funkcję trenera objął Tomasz Jeż. Gdy spojrzymy w przeszłość, tak szybka decyzja o zmianie trenera była pierwszym syndromem, że stery w klubie po raz kolejny objęły nieodpowiednie osoby. Bez względu na wyniki – kto odpowiedzialny zwalnia trenera pracującego ze zlepkiem amatorów po kilku miesiącach? Zwłaszcza po niedawnym upadku drużyny, która potrzebuje spokoju i stabilizacji…

                                                Chwilowe nadzieje po reaktywacji

W klubie zapanowały rządy Tomasza Jeża. Co by nie mówić, wniósł on w serca kibiców wiele nadziei, awansując do III ligi w sezonie 2012/2013 i ocierając się o awans do II ligi w kolejnym. Gra drużyny wyglądała całkiem przyzwoicie. Do klubu sprowadzono kilka starych gwiazd, które grały jeszcze w I lidze. Pomimo ich dobrej gry to był kolejny sygnał, że zamiast świeżości będzie powrót do przeszłości… Wśród osób związanych z klubem żywo rozmyślano na temat awansu.

Niestety coś nie zaiskrzyło i 16 czerwca 2014 schedę po Jeżu przejął Artur Andruszczak. Były piłkarz ekstraklasy oraz GKP Gorzów. Wszyscy wierzyli, że to będzie złoty moment w gorzowskiej piłce. Niestety z wielkiej chmury mały deszcz. Popularny „Andrut” za wiele nie zdziałał i lekko po ponad roku pożegnał się z posadą.

14 września na ratunek Stilonu przyszedł znany ze swojego żywiołowego i wybuchowego charakteru Dariusz Borowy, który też niezupełnie podołał zadaniu.

Choć od zawsze wiadomo, że Gorzów i Szczecin sympatią do siebie nie pałają, to 7 kwietnia 2016 na stanowisku trenera zameldował się
rodowity szczecinianin Adam Gołubowski. Choć podzielił los swoich poprzedników, stwierdzenie, że rzucił w Gorzowie inne światło i pogląd na piłkę, nie będzie zbytnio wyolbrzymione.

Ten, który nigdy nie zmienia swoich poglądów, przeważnie takich nie posiada. Alberto Moravia

                                            Stereotypy prowadzą do złego

Początek przygody z Gorzowem nie był zbyt udany dla nowego szkoleniowca.Pomimo zdobycia 20 punktów w ostatnich jedenastu kolejkach klub spadł do IV poziomu ze względu na reorganizację rozgrywek. Mimo wszystko Gołubowski został na stanowisku i szybko wrócił tam, gdzie zaczął. Powrót do III ligi był tylko kwestią czasu, sezon 2016/2017 to oczekiwany powrót na swoje miejsce. Niestety po raz kolejny w Stilonie zaczynało brakować pieniędzy, z klubu odeszło kilku czołowych graczy, jak: Wiśniewski, Szałas czy Posmyk (aktualnie w Warcie Gorzów). Mimo to „Biało-niebiescy” z brakami kadrowymi przystąpili do rozgrywek. Cała drużyna robiła, co mogła, i ostatecznie skończyła na 12. miejscu w ligowej tabeli  w sezonie 2017/2018. O awansie nie było mowy, ale „Duma Zachodu” mogła odetchnąć z ulgą i myśleć o przyszłości.

                                                 Historia lubi się powtarzać

Rok 2018/2019 to gwóźdź do trumny dla klubu. Ciągłe zmiany i tak już nieudolnego zarządu, rozbita drużyna, znaki korupcji i afery finansowe nie wróżyły nic dobrego. W mediach pojawiały się pogłoski, że okradana jest kasa klubowa, co wiązano z trenerem i jednym z członków zarządu, czemu ten jako pierwszy położył kres w wywiadzie dla 2 x 45, uzasadniając, że były to tylko pogłoski i próba pozbycia się go z klubu. Lista zarzutów w stronę zachodniopomorskiego asa była długa, lecz czy na pewno uzasadniona?

Człowiek, który zrobił coś z niczego, zainicjował akademię piłkarską. Wprowadził poziom w drużynach młodzieżowych. Utrzymał rozbity zespół w lidze. Szukał młodych i dawał im szanse, co w przypadku Stilonu było nowością. Pokazał, że nawet przy niskim budżecie można w profesjonalny sposób zająć się drużyną. Zwłaszcza tak skomplikowaną i pełną tajemnic jak ta w Gorzowie. Mimo to zarzucono mu stworzenie przystani dla swoich i niedawanie szansy miejscowym. Jak sam stwierdził:

Zawodnicy z Gorzowa niestety albo grają w wyższych ligach i Stilonu na nich nie stać, albo najzwyczajniej nie prezentują poziomu, który dałby możliwość walki o awans. Są dwa, może trzy nazwiska, które mogłyby podnieść jakość zespołu, ale niestety zawodnicy ci nie chcieli grać w klubie. Chciałbym zwrócić uwagę, że Stilon przed moim przyjściem grał zawodnikami z Gorzowa i przez kilka lat nie wywalczył awansu. Ja się podjąłem budowy nowej drużyny.

Co było w 100% prawdą. Stilon Gorzów po kolejnych kilku latach nieudolnych rządów zwyczajnie nie miał swoich porządnych młodzieżowców, ale lepiej zwalić winę na kozła ofiarnego niż własne błędy.

                                                     Słowa podziękowania

„Ambitny i z pomysłem”. „Dzięki niemu rozwinąłem się piłkarsko”. Takie słowa padały z ust takich zawodników jak Daniel Mrozek w wywiadzie dla iGol.pl czy Mateusz Ogrodowski na ostatniej pomeczowej konferencji z udziałem trenera.

To tylko podkreśla, że wszystkie te zarzuty były zainicjowane w celu odwrócenia uwagi. Wzbudzenie niechęci wśród fanów do Gołubowskiego było łatwiejsze niż osobiste tłumaczenie się, gdzie podziały się pieniądze, ambicja i charakter. 5 czerwca funkcję prezesa objął Piotr Biłko. Natomiast dzień później z drużyną pożegnał się niedoceniony Adam Gołubowski, a jego miejsce zajął Kamil Michniewicz.

                                   Mecz gwiazd, który pokazał brutalną prawdę

Na kilka dni przed pojawieniem się nowego prezesa odbył się mecz charytatywny. 2 czerwca 2018 zawodnicy MMA i bokserzy rozegrali między sobą mecz, a przychód zarobiony z tego widowiska miał zostać przeznaczony dla jednego z podopiecznych fundacji. Jak zwykle gorzowska publiczność nie zawiodła i licznie przybyła na stadion. To jeden z nielicznych faktów, który na przełomie ostatnich kilku lat można odnotować na plus. Fani „Niebiesko-białych” nigdy nie zawodzą.

Jak można się domyślić, po świetnym widowisku nie obyło się bez problemów. Nowy prezes musiał tłumaczyć się, dlaczego pieniądze nie zostały przelane na konto Cancer Fighters. Choć nie była to jego wina, to taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Nieważne, kto się tym zajmował i zarządzał. W grę wchodziło ludzkie życie, dla którego te finanse były niezbędne. Zamiast owiać się sławą, fenomenalny zarząd po raz kolejny nie sprostał zadaniu i w bardzo złym świetle postawił Stilon Gorzów oraz jego fanów, którzy są z nim zawsze na dobre i na złe.

                              Publiczne oświadczenie, które pokazało prawdę

Piotr Biłko próbował od początku wyprostować sytuację. Od razu podkreślił, że ważną rolę w odbudowie legendy musi odegrać miasto. Niestety zaledwie po kilku tygodniach pracy zrezygnował z funkcji prezesa. W międzyczasie udostępnił otwarty list obnażający wszystkie afery, niezgodności finansowe i osoby zamieszane w pogrążenie klubu.

                                            Panie Olechnowicz, ratuj Pan!!!

24 lipca nowym i oby na długo ostatnim prezesem został Krzysztof Olechnowicz – poinformował aktualny Stilon Gorzów ProSupport. Na co dzień zarządzający restauracjami postanowił ogarnąć brud przy Olimpijskiej. Wszystkie sprawy związane z zadłużeniami trafiły do prokuratury, a klub przystąpił do rozgrywek III ligi raz jeszcze. Drużyna trenera Michniewicza zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, ale sam fakt, że w nich gra, to już „coś”, patrząc na ostatnie problemy, jakie miał Stilon Gorzów PS. Jaka przyszłość czeka drużynę „Niebiesko-białych” i czego możemy się po niej spodziewać? Zapewne dowiemy się po rundzie wiosennej. Miejmy nadzieję, że trener utrzyma drużynę w ryzach i zdoła wygrzebać się z dołka.

Stilon Gorzów PS otrzymał ostatnią deskę ratunku w postaci nowego prezesa. Oby okazał się w końcu osobą z zasadami, która w myśl reguł gry fair play wyniesie klub na piłkarskie salony. Kolejny zarząd, który zrobiłby sobie mekkę do prania „brudów” na obiekcie klubu, to byłaby zdecydowanie rzecz nie do zaakceptowania.

Najwyższy czas, aby od słów przejść do czynów. Panie Olechnowicz, piłkarskie oczy całej polski na Pana patrzą. Niech Pan wraz z drużyną udowodni, że Stilon Gorzów ProSupport nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i wróci silniejszy jak za starych dobrych czasów. Cały niebiesko-biały Gorzów na Pana liczy!

Nadzieja umiera ostatnia. Halina Birenbaum

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski