Z powodu koronawirusa w kadrze meczowej PSG na spotkanie z Lens zabrakło m.in. Neymara, Mbappé, Marquinhosa czy Keylora Navasa. Do rozgrywek nie zgłoszono na razie również Sergio Rico, czyli etatowego zastępcy Kostarykanina na bramce. W tych okolicznościach szansę występu otrzymał Marcin Bułka, który na co dzień jest jedynie trzecim bramkarzem drużyny ze stolicy Francji. Jednak Polak nie wykorzystał swojej okazji.
– Mam nadzieję, że Draxler, Kehrer, Dagba, Bulka i Bakker są w formie – tak wypowiedział się na konferencji prasowej Thomas Tuchel. Nic dziwnego. RC Lens jest co prawda beniaminkiem Ligue 1, ale potrafi grać dość ofensywnie i ma w swojej kadrze kilku utalentowanych piłkarzy. Nic nie zapowiadało łatwej przeprawy dla drużyny prowadzonej przez niemieckiego szkoleniowca. Marcin Bułka miał mieć idealną okazję do pokazania swoich umiejętności.
Jednak sam mecz rozczarował. W pierwszej połowie obie drużyny mimo najszczerszych chęci nie były w stanie zbytnio wzajemnie sobie zagrozić. Godny uwagi był jedynie strzał Ganagi w słupek z 17. minuty. Dla równowagi można wyróżnić też próbę z dystansu Ruiza-Atila z 23. minuty. Jednak młody zawodnik PSG uderzył wtedy zdecydowanie zbyt niecelnie. Druga część meczu nie oznaczała zmian. „Les Parisiens” momentami mieli około 80% posiadania piłki, ale nic z tego nie wynikało.
O trochę akcji postarał się… Marcin Bułka. Polski bramkarz podał piłkę prosto pod nogi wcześniej wspomnianego Ganagi, a młody napastnik Lens bez problemów wykorzystał okazję. Błąd z 57. minuty dobił i tak słabo grającą drużynę z Paryża. PSG do końca meczu nie zdołało odwrócić wyniku spotkania i sensacyjnie przegrało 0:1 z mniej znanym RC Lens.
Jakie wnioski możemy wyciągnąć po pierwszym występie Polaka w tym sezonie?
1. Koncentracja na „światowym” poziomie
Bułka nie miał zbyt wiele do roboty w meczu z Lens. Początkowo jak już dostawał piłkę do nogi, był bardzo pewny. Wszystkie podania bezproblemowo dochodziły do kolegów z drużyny. Dla 20-latka nie było różnicy, czy musi rozegrać akcję krótko, czy wybić piłkę od razu do napastników. Jednak im dalej w mecz, tym było gorzej.
Polak z minuty na minutę tracił koncentrację. Wstrząsem dla niego okazała się 57. minuta. Po tym wielkim błędzie ponownie zachowywał się pewnie, jednak bramkarz musi być mocnym punktem przez 90 minut. Bułka przy tak małej liczbie otrzymywanych szans po prostu nie mógł sobie pozwolić na beztroskę przy rozegraniu piłki.
https://twitter.com/Fyordung/status/1304151847922524160
2. Niezła technika, odpowiednie przygotowanie, widoczne umiejętności
Widać, że mimo pozycji trzeciego bramkarza i wielu pokus Paryża Polak nie zaniedbał treningów. Mimo błędu trzeba przyznać, że w większości przypadków raczej sobie radził w grze nogami, np. z prawidłowym przyjęciem futbolówki, a potem jej szybkim odegraniem. Do tego w przypadku groźnych sytuacji wykreowanych przez przeciwników radził sobie co najmniej przyzwoicie.











