Nie od dziś wiadomo, że jeśli coś wyjątkowego ma się gdzieś zdarzyć, to będzie to miało miejsce w piłce nożnej. Bo czyż są jeszcze lepsze dowody na chichot futbolowego losu niż to, co zobaczyliśmy w trakcie weekendu na włoskich boiskach? Trudno mieć chyba lepszą wyobraźnię. Zapraszamy na szybki przegląd najważniejszych wydarzeń inauguracji Serie A.
Buffon pokonuje technologię
Każdy w podświadomości czuł, że to musi się tak potoczyć. Już od dłuższego czasu było wiadomo, że wraz z pierwszą kolejką nowego sezonu swój debiut zaliczy również VAR. Wiadomo było także, że do otwierającego spotkania dojdzie w Turynie. Miejscu, które według większości kibiców w Italii działa dość szczególnie na arbitrów. Jeśli więc gdzieś VAR miał zostać zastosowany, to w pierwszej kolejności właśnie tam. I rzeczywiście, nie upłynęło jeszcze 45 minut od pierwszego gwizdka sędziego, a wideo weryfikacja już została poddana pierwszemu testowi. Niespełna minutę trwała konsultacja sędziego Maresci, po której wskazał on na wapno. Powiecie, że sprawiedliwości stało się zadość? Prawie, gdyż wykonujący „jedenastkę” Diego Farias zapomniał, jaka jeszcze pozostała mu przeszkoda do pokonania. Okazał się nią Gianluigi Buffon, który już w pierwszej kolejce swojego ostatniego (?) sezonu wyrósł na wielkiego bohatera. Golkiper Juventusu pewnie obronił strzał przeciwnika, dzięki czemu drużyna utrzymała prowadzenie, które to później podwyższyła dwoma golami.
https://www.youtube.com/watch?v=dNvYQ8rb2Ec
Kto wie, czy nie był to w ogóle kluczowy moment tego spotkania, które nie układało się zresztą całkowicie po myśli „Starej Damy”. Owszem, zawodnicy Allegriego pokazali ogromne możliwości w ofensywie, o których już pisaliśmy w tym miejscu. Po sobotnim spotkaniu dużo optymizmu sympatykom „Juve” powinna sprawić dyspozycja Paulo Dybali. Argentyńczyk pokazuje, że to zdecydowanie może być jego najlepszy sezon w karierze. Na uwagę zasługuje też niezła postawa Miralema Pjanicia. Te i inne pozytywy nie zdołały jednak w pełni przykryć kilku problemów, zwłaszcza w defensywie. Pomijając już rzut karny, chwilę wcześniej gracze Cagliari mieli jeszcze jedną, kapitalną sytuację, której nie zdołali wykorzystać, m.in. znów przez Buffona. Na starcie sezonu wyraźnie więc widać, że to właśnie w obronie Allegriego czeka najwięcej pracy.
Trafienie Milika
Rozkręcić muszą się również najwięksi przeciwnicy „Starej Damy” w walce o scudetto, czyli Napoli. W sobotę Maurizio Sarri postanowił posłać do boju zaufanych zawodników z dotychczasowego zaplecza. Dla nas najważniejsze zmiany dotyczyły oczywiście obecności w podstawowym składzie Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego. Jak cała drużyna i Polacy wypadli na tle beniaminka z Verony? Cóż, pomimo wyraźnej przewagi ze strony gości nie był to w rzeczywistości łatwy mecz. Przez pierwsze pół godziny piłkarze Napoli długo szukali sposobu na przełamanie defensywy rywali. Było w tym trochę nieporadności, to prawda, ale z drugiej strony – jeszcze więcej konsekwencji. Zawodnicy Sarriego mieli swój konkretny plan na to spotkanie i cierpliwie czekali na dogodną okazję. Że akurat taką okazał się samobójczy gol? Pozwoliło to na pewno wprowadzić do gry więcej luzu, co już zauważyliśmy przy bramce Arkadiusza Milika.











