Piast Gliwice pewnie pokonał 2:0 Wisłę Kraków i wspiął się na trzecią lokatę w TME. Na pomeczowej konferencji opiekun „Piastunek” wypowiedział się na temat spotkania z Wisłą.
– Dla nas to sukces, że pokonaliśmy Wisłę. Czekaliśmy z kibicami na takie widowisko. Udowodniliśmy, że Piast to silny klub. Doping był ogłuszający, nie mamy się czego wstydzić. Warto przychodzić na Piasta, jest progres i się cieszymy. Z takimi fanami stać nas na wiele – oświadczył Brosz.

– Ostatni mecz skończył się z innym wynikiem. Przez dwa lata zrobiliśmy kilka kroków do przodu pod każdym względem. Ludzie zarządzający klubem radzą sobie świetnie. Znamy swój cel, a jest nim utrzymanie, dążymy do tego, by ekstraklasa była jak najdłużej przy Okrzei – dodał szkoleniowiec.
– Wisła nie jest słaba. To my graliśmy dobrze. Musimy powiedzieć sobie jedno, że nie gramy bardzo widowiskowo, jednak tworzymy kolektyw i tym zwyciężamy. Sformułowanie, że Wisła była słaba, to godzenie w nas. Nie zgadzam się z tym. „Biała Gwiazda” miała swoje szanse. My narzuciliśmy tempo i bardziej chcieliśmy wygrać – zakończył opiekun gliwiczan.
Trener Brosz odniósł się również do słów Michała Probierza, który podał się do dymisji. – Probierz udowadniał nieraz, że jest trenerem ambitnym i wybitnym, bo utrzymał najpierw Polonię, a potem była Jagiellonia. Jest to przykre, ale taka jest praca szkoleniowca. Ja dostałem ogromny kredyt zaufania, dlatego włodarze stanęli za mną murem. Częste zmiany nie są dobre. Nie chcę rządzić Wisłą, ale to czas daje wiele – po trzech latach pracy widzę więcej niż kiedyś. Zastanawiamy się, czemu na zachodzie trenerzy tak długo pracują w jednym klubie. Teraz już to wiem.











