W kraju gospodarza tegorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej nikt nie wyobraża sobie innego zakończenia turnieju niż finałowe zwycięstwo Brazylii. W przypadku porażki istnieje obawa, że ponownie dojdzie do tragicznych scen z udziałem fanatycznych brazylijskich kibiców.
W 1950 roku Brazylia zorganizowała mistrzostwa świata w piłce nożnej. Jedyny raz w historii impreza tej rangi odbywała się w ich ojczyźnie. Mogący pomieścić 200 tysięcy ludzi stadion Maracana w Rio, był symbolem wiary Brazylijczyków we własne siły. Te mistrzostwa były święte i zespół gospodarzy nie zawodził. Brazylii do zdobycia tytułu wystarczył remis. 16 czerwca 1950 roku na stadion Maracana przybyła rekordowa liczba 204 tysięcy widzów. Ta data stała się jedną z najtragiczniejszych w historii brazylijskiego futbolu. Urugwajczycy wyrównali w 68. minucie po strzale Schiaffino. Mimo straszliwych krzyków ogromnego tłumu piłkarze Urugwaju szli za ciosem. Gol Ghiggi przesądził o zdobyciu przez Urugwaj Pucharu Świata, ale ból po przegraniu finału na własnym stadionie był zbyt wielki dla wielu Brazylijczyków. Ludzie wychodzili, płacząc. Niektórzy nawet popełniali samobójstwa – prawdziwy fanatyzm.

Już niedługo ta sama impreza ponownie pojawi się na boiskach w Brazylii. Naturalną koleją rzeczy piłkarze będą musieli zmierzyć się nie tylko z rywalami, ale też ogromną presją i apetytami kibiców.
Charakterystyka drużyny:
W potyczkach towarzyskich Luiz Felipe Scolari testował wiele ustawień taktycznych. Na samych mistrzostwach świata najprawdopodobniej zagra ustawieniem, które sprawdzało się podczas Pucharu Konfederacji, a więc 1-4-3-2-1. W bramce mocną pozycję ma Julio Cesar, w bloku obronnym – jeżeli kontuzje nie przeszkodzą – największe szanse mają Thiago Silva, Marcelo, Dani Alves i David Luiz. Równie dobrze obsadzona jest linia pomocy, w której trzon stanowić ma dwójka: Paulinho i Luiz Gustavo. Siła ataku to przede wszystkim Neymar, który może zagrać na lewym skrzydle, jak i na szpicy. Kolejny powołany napastnik, Bernard, liczy, że dzięki wszechstronności Neymara, będzie mógł zagrać na lewym skrzydle. Z kolei Jo i Fred mają nadzieję, że dostaną miejsce w ataku i będą stanowić o sile strzeleckiej „Kanarków”.

Zanim Felipe Scolari podał ostateczne powołania na mundial, media brazylijskie przypomniały sytuację sprzed mistrzostw w Japonii i Korei Płd. w 2002 roku. Wówczas selekcjoner zrezygnował z powołania Romario. – – powiedział Raphael, dziennikarz „Estadao”, krajowej gazety wydawanej w Sao Paulo. Powołania Scolariego nie wywołały większych emocji. Zabrakło Kaki i Ronaldinho, ale czy są to jakieś szokujące braki? Jedyną niespodzianką w kadrze jest Henrique, obrońca Napoli. – T – stwierdził selekcjoner podczas konferencji, w której uczestniczyło niemal 700 dziennikarzy. Środkowy obrońca, który w 2008 roku zaliczył epizod w FC Barcelona (nie zadebiutował jednak w drużynie), wystąpił w kadrze tylko w czterech meczach sparingowych. Scolari zna go ze wspólnej pracy w Palmeiras. Według brazylijskich mediów Scolari długo wahał się też między wyborem Hernanesa z Interu Mediolan a Robinho z AC Milan. Ostatecznie zdecydował się na powołanie bardziej wszechstronnego pomocnika. – – powiedział Scolari, który wspiera swoich piłkarzy nawet wtedy, gdy tracą miejsce w podstawowym składzie albo krytykują ich media. Teraz liczy się przede wszystkim cel – zdobyć złoty medal i wieczną sławę.













