Brak pomysłu, brak stylu gry, brak wyniku. Polacy przegrali ze Słoweńcami


Kadrowicze Brzęczka przegrali pierwszy mecz w eliminacjach do przyszłorocznych ME

6 września 2019 Brak pomysłu, brak stylu gry, brak wyniku. Polacy przegrali ze Słoweńcami
Rafał Oleksiewicz / PressFocus

Reprezentanci Polski kompletnie zawiedli oczekiwania kibiców i przegrali 0:2 wyjazdowe spotkanie ze Słowenią. "Biało-czerwonym" zabrakło wszystkiego – począwszy od wizji gry, aż po brak wyraźnego boiskowego lidera. Nasi dzisiejsi rywale również nie porwali, ale w kluczowych momentach potrafili wykazać się większą skutecznością. Trzy punkty zostają w Lublanie, a Polacy zanotowali pierwszą porażkę w trwających eliminacjach.


Udostępnij na Udostępnij na

Przed meczem

Do tej pory Polacy ze Słoweńcami mierzyli się sześciokrotnie. Trzykrotnie padł remis, dwukrotnie zwyciężali nasi, natomiast ekipa z Bałkanów była górą tylko raz. Jednak to jak dotąd jedyne przegrane spotkanie utkwiło w pamięci polskich kibiców na długo. Dziesięć lat temu w Mariborze Polacy zaprezentowali się katastrofalnie i zostali rozgromieni 3:0. Mecz ten na długie lata stał się symbolem klęski polskiego futbolu, a przemowa na temat stanu naszej piłki wygłoszona przez Dariusza Szpakowskiego przeszła do historii. Kibice znad Wisły wierzyli, że historia się nie powtórzy, a drużynie Jerzego Brzęczka uda się odczarować słoweńską ziemię.

W trakcie przygotowań do pojedynku z reprezentacją Słowenii szkoleniowiec naszej kadry musiał uporać się z brakiem Kamila Glika. Filar naszej obrony doznał kontuzji w ligowym meczu, która ostatecznie nie pozwoliła mu na występ w Lublanie. Miejsce gracza AS Monaco w środku obrony zajął Michał Pazdan.

Inna istotna zmiana nastąpiła w bramce. Od początku eliminacji numerem jeden między słupkami był Wojciech Szczęsny. Zresztą przed rozpoczęciem kwalifikacji do Euro selekcjoner poinformował, że to golkiper Juventusu będzie jego pierwszym wyborem. Wyjątek stanowiły czerwcowe mecze, kiedy to „Szczena” leczył uraz, a zastępował go Łukasz Fabiański. Kilka dni temu trener Brzęczek ogłosił, że „jedynką” w jesiennych meczach eliminacyjnych będzie bramkarz West Hamu United.

Poza tym obyło się bez niespodzianek. Jerzy Brzęczek ponownie postawił na wariant z dwoma napastnikami – Lewandowskim i Piątkiem.

Cel „Biało-czerwonych” przed spotkaniem był jasny – pokazać się z dobrej strony i wywieźć z Lublany trzy punkty.

Przebieg spotkania

Polacy rozpoczęli mecz od wysokiego pressingu, jednak poza dośrodkowaniem Grosickiego w grze „Biało-czerwonych” brakowało konkretów. Jako pierwsi zagrożenie pod bramką stworzyli gospodarze. W 11. minucie z dystansu strzelał Josip Ilicić, jednak Fabiański był na posterunku.

Od tamtej pory mecz był dosyć wyrównany, lecz po obu stronach brakowało finalizacji. Aż do 35. minuty – wtedy prowadzenie objęli gospodarze. Słoweński stoper Aljaż Struna wykorzystał niefrasobliwość polskich defensorów przy rzucie rożnym i mocnym strzałem skierował piłkę do siatki.

Do końca pierwszej połowy nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. Gospodarze próbowali akcji zaczepnych, lecz były one bezskuteczne. Natomiast piłkarze Jerzego Brzęczka wykazywali się dużą niedokładnością i brakiem pomysłu na grę.

Wraz z początkiem drugiej części meczu niewiele się zmieniło. Brak płynnej gry po obu stronach negatywnie wpłynął na obraz widowiska. Jedna i druga drużyna nie miała pomysłu na zaatakowanie rywala, a nijakość obu zespołów raziła w oczy.

Przełom nastąpił nastąpił w 65. minucie. Niestety, był to kolejny cios zadany przez Słoweńców. Andraż Sporar wykorzystał prostopadłe podanie, wygrał pojedynek biegowy z Michałem Pazdanem i strzałem po długim rogu pokonał Łukasza Fabiańskiego. Chwilę potem piłka zatrzepotała w siatce gospodarzy, jednak radość „Biało-czerwonych” była przedwczesna. Sędzia odgwizdał faul Roberta Lewandowskiego. Polacy przegrywali 0:2 na 25 minut przed końcem meczu.

Trener Brzęczek próbował odwrócić losy spotkania, wpuszczając na boisko najpierw Bielika i Błaszczykowskiego, a potem Kownackiego. Dla tego pierwszego był to debiut w seniorskiej reprezentacji Polski. Piłkarz Derby County oddał najgroźniejszy strzał w naszej drużynie w drugiej połowie.

Duże rozczarowanie

Do końca meczu nie wydarzyło się nic nadspodziewanego Słoweńcy dowieźli cenne zwycięstwo i przedłużyli swoje nadzieje na awans do Euro. Polska pozostała liderem grupy.

Dzisiejsze spotkanie nie napawa optymizmem w kontekście nadchodzących spotkań eliminacyjnych. Przede wszystkim jednak chodzi o przyszłoroczne mistrzostwa Europy, w których będą nas czekać mecze z mocniejszymi rywalami niż Słowenia. Fakty są takie, że dziś Polacy nie potrafili narzucić rywalom swojego stylu gry. Chociaż żeby narzucić styl gry, najpierw trzeba go mieć. Przed Jerzym Brzęczkiem i jego piłkarzami mnóstwo pracy.

Komentarze
Micha) (gość) - 7 miesięcy temu

Nawet w przypadku awansu zaleca się zmianę trenera. Im szybciej tym lepiej. Można szczęśliwie wygrać słabą grupę eliminacyjną. Na Euro trzecie miejsce może dać awans. Ale rewelacji nie wróżę.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze