Reprezentanci Polski kompletnie zawiedli oczekiwania kibiców i przegrali 0:2 wyjazdowe spotkanie ze Słowenią. „Biało-czerwonym” zabrakło wszystkiego – począwszy od wizji gry, aż po brak wyraźnego boiskowego lidera. Nasi dzisiejsi rywale również nie porwali, ale w kluczowych momentach potrafili wykazać się większą skutecznością. Trzy punkty zostają w Lublanie, a Polacy zanotowali pierwszą porażkę w trwających eliminacjach.
Przed meczem
Do tej pory Polacy ze Słoweńcami mierzyli się sześciokrotnie. Trzykrotnie padł remis, dwukrotnie zwyciężali nasi, natomiast ekipa z Bałkanów była górą tylko raz. Jednak to jak dotąd jedyne przegrane spotkanie utkwiło w pamięci polskich kibiców na długo. Dziesięć lat temu w Mariborze Polacy zaprezentowali się katastrofalnie i zostali rozgromieni 3:0. Mecz ten na długie lata stał się symbolem klęski polskiego futbolu, a przemowa na temat stanu naszej piłki wygłoszona przez Dariusza Szpakowskiego przeszła do historii. Kibice znad Wisły wierzyli, że historia się nie powtórzy, a drużynie Jerzego Brzęczka uda się odczarować słoweńską ziemię.
W trakcie przygotowań do pojedynku z reprezentacją Słowenii szkoleniowiec naszej kadry musiał uporać się z brakiem Kamila Glika. Filar naszej obrony doznał kontuzji w ligowym meczu, która ostatecznie nie pozwoliła mu na występ w Lublanie. Miejsce gracza AS Monaco w środku obrony zajął Michał Pazdan.
Inna istotna zmiana nastąpiła w bramce. Od początku eliminacji numerem jeden między słupkami był Wojciech Szczęsny. Zresztą przed rozpoczęciem kwalifikacji do Euro selekcjoner poinformował, że to golkiper Juventusu będzie jego pierwszym wyborem. Wyjątek stanowiły czerwcowe mecze, kiedy to „Szczena” leczył uraz, a zastępował go Łukasz Fabiański. Kilka dni temu trener Brzęczek ogłosił, że „jedynką” w jesiennych meczach eliminacyjnych będzie bramkarz West Hamu United.
Poza tym obyło się bez niespodzianek. Jerzy Brzęczek ponownie postawił na wariant z dwoma napastnikami – Lewandowskim i Piątkiem.
Cel „Biało-czerwonych” przed spotkaniem był jasny – pokazać się z dobrej strony i wywieźć z Lublany trzy punkty.
Przebieg spotkania
Polacy rozpoczęli mecz od wysokiego pressingu, jednak poza dośrodkowaniem Grosickiego w grze „Biało-czerwonych” brakowało konkretów. Jako pierwsi zagrożenie pod bramką stworzyli gospodarze. W 11. minucie z dystansu strzelał Josip Ilicić, jednak Fabiański był na posterunku.










