Derby Zagłębia Ruhry od zawsze budzą wiele emocji wśród kibiców nie tylko obu drużyn, ale i całego niemieckiego futbolu. Z pewnością kiedyś te mecze miały o wiele większy wydźwięk w Europie, jednak dzisiaj fani piłki nożnej także nie przechodzą wobec nich obojętnie. Dzisiejszy mecz był 158. spotkaniem między Schalke a Borussią Dortmund. Mimo tego, że obie ekipy dzieliła spora przepaść, to każdy liczył na dobre widowisko na Veltins-Arena.
Wcześniejszy pojedynek między tymi zespołami skończył się, jak można wywnioskować, zwycięstwem Borussii. Triumf był dość okazały, bo aż trzy bramki piłkarze „Borussen” byli w stanie zaaplikować „Die Knappen”, zachowując przy tym czyste konto. Zawodnicy Christiana Grossa zdecydowanie chcieli się zrewanżować za październikową klęskę. Czy mieli co do tego argumenty przed tą konfrontacją?
Nie za bardzo. Podopieczni 66-letniego szkoleniowca zajmowali ostatnie miejsce w ligowej klasyfikacji z dziewięcioma punktami. Dodatkowo na przestrzeni ostatniego roku odnieśli zaledwie jedno zwycięstwo, a przez wielu uznawani byli za najgorszą drużynę w Bundeslidze, co bezsprzecznie pokazywała tabela. Szydera kibiców innych drużyn nie miała końca, stąd Schalke nie było w żadnym stopniu faworytem tego meczu.
Dla Borussii Dortmund więc wygrana w dzisiejszym starciu była niemalże obowiązkiem. Klub niedawno zmienił trenera, zwalniając przy tym Luciena Favre’a. Na jego miejsce wskoczył Edin Trezić, lecz wyniki drużyny BVB i tak są dalekie od doskonałych. Wygrali oni jednak w ostatnim wyjazdowym meczu Ligi Mistrzów z Sevillą 3:2, co zdecydowanie poprawiało ich nastroje. Zwycięstwo w derbowym spotkaniu z Schalke mogło poprawić sytuację w tabeli gospodarzy, ponieważ zajmowali oni dopiero szóstą lokatę ze stratą sześciu punktów do miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach.
Reus po raz 300. w Bundeslidze
Marco Reus zaliczył dzisiaj 300. mecz na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Niemczech. Kapitan klubu z Westfalli rozegrał w tym czasie 202 mecze dla swojej obecnej drużyny oraz 97 dla ekipy Borussii Mönchengladbach. Jeszcze przed spotkaniem miał na swoim koncie 130 goli i 84 asysty w Bundeslidze, co jest niezwykle imponującym wynikiem.
Do BVB przychodził w 2012 roku i spędził w nim sporą część swojej kariery. Jest to jeden z rzadko spotykanych dziś przypadków lojalności piłkarskiej. Mimo ofert napływających z innych klubów z europejskiego topu postanowił kontynuować swoją piłkarską przygodę w Dortmundzie.











