FK Bodo/Glimt w ubiegłym roku osiągnęło największy sukces w swojej historii. Zespół niespodziewanie zdobył mistrzostwo Norwegii, a teraz chce dobrze zaprezentować się w europejskich pucharach. Przed Legią Warszawa stoi więc naprawdę trudne zadanie.
Dotychczasowy bilans polsko-norweskich pojedynków w europejskich pucharach jest korzystny dla Polaków. Nasze zespoły rozegrały łącznie 26 meczów z norweskimi rywalami, wygrywając 13 z nich, remisując osiem i przegrywając tylko pięć spotkań. W XXI wieku z Norwegami rywalizowało zaś pięć polskich klubów. Trzy z nich awansowały do kolejnej rundy rozgrywek, natomiast dwa pozostałe musiały uznać wyższość rywali.
Sensacja
Biorąc pod uwagę statystyki, mistrz Polski nie stoi na straconej pozycji. W rzeczywistości Bodo/Glimt będzie niezwykle trudnym rywalem dla Legii. Norweska liga funkcjonuje w systemie wiosna–jesień, dlatego tamtejsze zespoły znajdują się praktycznie na półmetku rozgrywek. Popularni „Glimt” po 13 spotkaniach zajmują drugie miejsce w tabeli, tracąc tylko dwa punkty do lidera.
Tym samym Bodo/Glimt ma jeszcze szansę, aby powtórzyć sukces z ubiegłego sezonu. Zupełnie niespodziewanie zespół z północnej części kraju zdobył pierwszy w swojej historii tytuł mistrzowski. – Na triumf złożyło się kilka czynników. Już w sezonie 2019 drużyna, która rok wcześniej broniła się przed spadkiem, zaskoczyła, zdobywając wicemistrzostwo. Głównym faworytem w sezonie 2020 Bodo/Glimt nie było, ale po cichu było wymieniane w gronie zespołów mogących znowu namieszać w czołówce – mówi w rozmowie z naszym portalem Adrian Adamus, twórca strony Piłkarska Norwegia.
– Już jednak początek sezonu zweryfikował te przypuszczenia. Glimt od samego początku zdominowało rozgrywki, na koniec bijąc wszystkie rekordy ligi. W Bodo od kilku lat pracuje się w ten sam sposób. Szkoleniowiec Kjetil Knutsen ma niekonwencjonalne metody treningu, jest zatrudniony także trener mentalny. W Bodo świetnie działa również skauting i stawia się na piłkarzy z regionu, co wpływa na atmosferę i poczucie tożsamości w zespole – dodaje ekspert.
To nie to samo Bodo/Glimt
Szkoleniowiec „Glimt” w obecnym sezonie nie może już jednak liczyć na swoje największe gwiazdy. Sensacyjny triumf w Eliteserien nie umknął bowiem uwadze zagranicznym klubom. – W zespole nastąpiły duże zmiany po mistrzowskim sezonie. W Bodo nie ma już ofensywnej trójki Philip Zinckernagel – Kasper Junker – Jens Petter Hauge, która siała w zeszłym roku spustoszenie. Ich następcy nie prezentują na razie aż tak wysokiego poziomu, co przekłada się nieco na wyniki. „Glimt” jest wiceliderem, ale przegrało już trzy razy w 13 spotkaniach – zauważa Adamus.










