W derbowym spotkaniu na Camp Nou FC Barcelona wygrała z Espanyolem 2:0 i jest już tylko o krok od zdobycia trzeciego z rzędu tytułu mistrza Hiszpanii. Spotkanie było dość jednostronnym widowiskiem, a gole dla gospodarzy zdobyli Iniesta i Pique.
Spotkanie derbowe na Camp Nou miało być doskonałą okazją do zbliżenia się do tego, co nieuniknione – tytułu mistrza Hiszpanii dla Barcelony. Gospodarze nie mogli liczyć na potknięcie Realu, który rozgromił w Sewilli gospodarzy aż 6:2 i zaprezentował świetną formę na koniec sezonu. Ewentualna wygrana w derbach oraz w przyszłej kolejce pozwoliłaby cieszyć się z kolejnego tytułu na dwie kolejki przed końcem rozgrywek. Dla Espanyolu natomiast był to mecz o być albo nie być w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Po dość niespodziewanej wygranej z Atlethikiem, Katalończycy przybliżyli się bardzo do miejsca premiowanego awansem. Wczoraj swoje spotkanie wygrał tylko Athletic, zatem wobec porażek Sevilli i Atletico podopieczni Pochettino mieli niepowtarzalną szansę na zbliżenie się do rywali.

Josep Guardiola dość niespodziewanie w miejsce oglądającego mecz z trybun Carlesa Puyola do pierwszego składu wstawił Fontasa, dla którego był to dopiero drugi mecz w tym roku. Oprócz Puyola spotkanie z trybun oglądali m.in. Bojan, Maxwell, Milito i Adriano. Początek spotkania niespodziewanie należał do gości, którzy już w 2. minucie oddali pierwszy strzał na bramkę, jednak Callejon uderzył nad poprzeczką z rzutu wolnego. W 4. minucie kibice byli świadkami tego, że Barcelona nie zapomniała jeszcze spotkań z Realem Madryt – po muśnięciu przez zastawiającego piłkę Callejona – Diego Alves padł na murawę, trzymając się za gardło. Sędzia nie dał się jednak nabrać i nie przerwał gry, jednak kontra Espanyolu zakończyła się złapaniem piłki przez Valdesa. Pierwszy strzał na bramkę Kameniego Barcelona oddała w 12. minucie, jednak dostawiający nogę Pique był na spalonym. Goście tylko przez pierwszy kwadrans byli równorzędnym rywalem dla „Blaugrany”, później na boisku górowali już tylko gospodarze. Sygnał do ataku dał w 20. minucie Pedro, którego strzał zza pola karnego wypiąstkował Kameni. Minutę później Iniesta zaskakującym odwróceniem się z piłką zwiódł obronę i nie przejmując się asystą dwóch obrońców, uderzył na bramkę Kameniego, jednak Kameruńczyk na raty złapał piłkę.
Espanyol próbował się odgryźć w 24. minucie, ale po szybkiej akcji na jeden kontakt Osvaldo i Callejona dogranie tego drugiego w pole karne wybili stoperzy. W 28. minucie geniuszem błysnął Messi, po dograniu z autu, kapitalnie obrócił się z piłką i wpadł w pole karne, jednak jego strzał z ostrego kąta przeleciał wzdłuż linii końcowej i wyszedł na aut. Więcej ostrzeżeń już nie było, grający niczym rasowy napastnik Iniesta otworzył wynik spotkania. Wykorzystał błąd obrońców, wbiegł z piłką w pole karne, przełożeniem sobie piłki na prawą nogę położył obrońcę i strzałem tuż przy słupku wyprowadził Barcelonę na prowadzenie. Espanyol zdawał się być w szoku po stracie gola, gdyż do końca pierwszej części spotkania nie był rywalem dla gospodarzy, którzy raz po raz szturmowali bramkę Kameniego. W 37. minucie Villa fatalnie przestrzelił po koronkowej akcji kilku graczy i prostopadłym podaniu Xaviego, który dał napastnikowi czystą pozycję strzelecką. W 40. minucie zaskakujący strzał-dośrodkowanie Pedro bramkarz przeniósł z kłopotami nad poprzeczką, natomiast tuż przed przerwą po kolejnym kapitalnym prostopadłym podaniu, Villa nieznacznie spóźnił się i trafił nogą w głowę interweniującego Kameruńczyka.











